Niemieccy śledczy przekazali stronie polskiej ciężarówkę użytą w zamachu na bożonarodzeniowym jarmarku w Berlinie, w którym zginął m.in. polski kierowca.

 

W godzinach popołudniowych została ona przetransportowana w dwóch zestawach przez granicę polsko-niemiecką w Kołbaskowie (woj. zachodniopomorskie). Ciągnik ciężarówki znajdował się na lawecie, zaś naczepa została podłączona do przewożącego ją tira.

Transport ciężarówki został zorganizowany przez ABW.

 

Polscy śledczy zbadają ślady

 

Polscy śledczy planują zabezpieczenie na pojeździe śladów, aby zweryfikować ustalenia śledztwa prowadzonego przez stronę niemiecką. Działania śledczych mogą potrwać ok. 2 tygodni.

 

Prokuratura Krajowa podała wcześniej informację, że ciągnik z naczepą są niezbędne w śledztwie, którego przedmiotem jest ustalenie i pociągnięcie do odpowiedzialności sprawcy bądź sprawców zabójstwa obywatela polskiego oczekującego na rozładunek w Berlinie. Polscy śledczy poinformowali także, że prokuratura niemiecka "przekazała dowody bez zastrzeżenia ich zwrotu".

 

Badanie pojazdu -  po świętach

 

Ciężarówka i naczepa są już w dyspozycji prokuratorów - powiedziała dziennikarzom Aldona Lema ze szczecińskiego oddziału Prokuratury Krajowej. Jak dodała, zestaw składający się ciągnika i naczepy został rozładowany i zaraz po świętach biegli przystąpią do czynności.

 

- W ciężarówce będą sprawdzane określone systemy - powiedziała Lema.  - Na pewno będziemy poszukiwali konkretnych śladów biologicznych, na które zwrócił uwagę prokurator w wyniku przeprowadzonej w Polsce sekcji zwłok (polskiego kierowcy, który był pierwszą ofiarą zamachu – red.), które mają dla nas dosyć istotne znaczenie, pozwalające na ocenę przebiegu zdarzenia w kabinie tira - dodała.

 

- Pojazdy pozwolą zweryfikować ustalenia prokuratorów niemieckich i włoskich w zakresie przebiegu zdarzeń - poinformowała Lema. Jak dodała, chodzi także o ocenę, „czy dysponujemy już materiałem dowodowym, pozwalającym na przypisanie sprawstwa osobom, które zostały wytypowane w śledztwie niemieckim, jak również osobom, które prokurator prowadzący śledztwo w Polsce bierze pod uwagę”.

 

Nie jest wiadomo kiedy ciężarówka wróci do właściciela

 

Według prokurator zabezpieczenie śladów kryminalistycznych na pojazdach nie powinno potrwać dłużej niż dwa tygodnie.

 

Dziennikarze pytali, czy prokuratura wie, kiedy będzie mogła zwrócić pojazdy właścicielowi. Jak powiedziała Lema, decyzja ws. jednego pojazdu może zapaść już po świętach. O zwrocie lub zatrzymaniu w postępowaniu drugiego pojazdu prokurator będzie wiedział w drugim tygodniu - dodała.

 

Lema podała także, że niemieccy śledczy wydali polskim prokuratorom wszystkie rzeczy osobiste polskiego kierowcy.

 

- Ponadto otrzymaliśmy większość materiałów z sekcji zwłok, jak również dodatkowych badań, które przeprowadziła strona niemiecka. Na bieżąco otrzymujemy dokumentację związaną z badaniami kryminalistycznymi, które przeprowadziła strona niemiecka - powiedziała. Jak dodała, w tym tygodniu dostarczone zostały dokumenty procesowe przez prokuraturę w Mediolanie.

 

Prokurator powiedziała także, że wszystkie dokumenty dostarczone przez stronę niemiecką są już przetłumaczone. - Dziś uzyskałam informację, z której można wnioskować, że postępowanie przygotowawcze prowadzone przez prokuratorów niemieckich, co do sprawcy, który został zastrzelony w Mediolanie, zostało zakończone. W związku z tym wystąpimy z kolejnym wnioskiem o udostępnienie nam tego rozstrzygnięcia, jak również będziemy chcieli ustalić, czy postępowanie karne na terenie Niemiec prowadzone jest przeciwko innym osobom - dodała.

 

Pytana, czy polscy prokuratorzy mają jakiekolwiek wątpliwości co do ustaleń strony niemieckiej, Lema zaprzeczyła. - Mamy podstawy do przeprowadzenia czynności innych niż strona niemiecka, ale jest to specyfika procedur karnych i różnic, jakie zachodzą między procedurą karną niemiecką, a procedurą karną polską - wyjaśniła.

 

Kierowca z Polski Łukasz Urban był pierwszą ofiarą zamachu, którego 19 grudnia dokonał Tunezyjczyk Anis Amri. Terrorysta porwał ciężarówkę, zabił polskiego kierowcę, a następnie wjechał 40-tonowym pojazdem w ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina na Breitscheidplatz.

 

W wyniku zamachu 12 osób zostało zabitych, a ponad 50 rannych, wiele bardzo ciężko. Amri został zastrzelony kilka dni później w okolicach Mediolanu.

 

PAP, polsatnews.pl