W opinii Prokuratora Generalnego ustawa ogranicza prawa wyborcze sędziów przy wyłanianiu ich przedstawicieli do KRS, stawiając w uprzywilejowanej pozycji sędziów sądów wyższych instancji. "Ponadto bezpodstawnie różnicuje charakter kadencji sędziów-członków KRS a posłów i senatorów-członków KRS" - dodano.


"Intencją wniosku jest ostateczne uniknięcie ewentualnych wątpliwości dotyczących rozwiązań w nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, nad którą pracuje Sejm RP" - podkreślono w komunikacie PK. Został on złożony - jak dodano - "w trosce o respektowanie konstytucyjnych zasad państwa prawa".

 

Przepisy ustawy łamią zasadę równości


Według Prokuratora Generalnego zapisy ustawy o KRS ograniczają uprawnienia sędziów w wyborze do Rady w stosunku do artykułu konstytucji, który stanowi, że 15 jej członków jest wyłanianych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Przepisy wskazanej ustawy łamią więc tym samym zasadę równości, o której mówi art. 32 ust. 1 i 2 konstytucji - uznał Ziobro.


Jego zdaniem, ustawa uprzywilejowuje sędziów sądów wyższych instancji, ponieważ w sądach powszechnych bezpodstawnie wprowadza wybory sędziów do KRS spośród dwóch osobnych grup: sędziów sądów apelacyjnych oraz sędziów sądów okręgowych i rejonowych. W rezultacie sędziowie sądów apelacyjnych, spośród 474 sędziów tych sądów, wybierają 2 członków Rady, a sędziowie sądów okręgowych i rejonowych spośród 9416 sędziów tych sądów wybierają jedynie 8 przedstawicieli do KRS - głosi komunikat PK.


"Przyjęte w ustawie rozwiązanie narusza więc niezawisłość sędziowską (art. 178 ust. 1 konstytucji), której istotą jest założenie, że każdy sędzia jest w tym samym stopniu reprezentantem władzy sądowniczej, bez względu na pozycję w strukturze sądownictwa" - dodano. Konstytucja RP nie daje podstaw, by różnicować czynne i bierne prawa wyborcze sędziów z uwagi na ich pozycję zawodową - podkreślono.

 

"Ustawa ogranicza czynne prawo wyborcze do KRS" 


Według Ziobry, ustawa bezpodstawnie ogranicza też uprawnienia sędziów sądów powszechnych w stosunku do sędziów sądów administracyjnych przy wyborze ich przedstawicieli do KRS. Wniosek podkreśla, że sędziowie sądów powszechnych są zmuszeni wybierać członków Rady za pośrednictwem przedstawicieli jedynie spośród wąskiej grupy tych przedstawicieli samorządu sędziowskiego. "Sędziowie sądów administracyjnych wybierają natomiast członków KRS za pośrednictwem przedstawicieli spośród wszystkich sędziów sądów administracyjnych, a nie wyłącznie spośród tych przedstawicieli" - dodano.


"Ponadto, ustawa ogranicza czynne prawo wyborcze do KRS sędziom sądów powszechnych i administracyjnych, ponieważ pozbawia ich prawa bezpośredniego wyłaniania członków KRS. Sędziowie wybierają jedynie swoich przedstawicieli i dopiero ci dokonują wyboru członków KRS" - podkreślono.


Według PK, Prokurator Generalny podzielił w swoim wniosku zastrzeżenia zgłaszane przez teoretyków prawa i środowisko sędziowskie, w tym Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia i Zebranie Przedstawicieli Zgromadzeń Ogólnych Sędziów Okręgów z 26 lutego 2014 r.

 

"Błędna praktyka funkcjonowania KRS"


Ziobro zaskarżył także tzw. pominięcie prawodawcze w ustawie o KRS, "którego efektem jest zróżnicowanie kadencji wybieranych członków KRS". "Źródłem tej bezprawnej praktyki jest opinia zawarta w uchwale KRS z 12 lutego 2002 r., w której dokonano błędnej interpretacji prawa. W uchwale Rada bezzasadnie uznała, że wybierani do niej sędziowie sprawują czteroletnie kadencje indywidualne, liczone od momentu powołania i kończące się w różnym czasie" - podała PK.


W rezultacie posłowie i senatorowie wybierani do KRS mają kadencję grupową, zaczynającą i kończącą się w tym samym czasie, ograniczoną kadencją Sejmu i Senatu, a sędziowie - kadencję indywidualną, kończącą się w różnym czasie - uznał Ziobro. Według niego, na gruncie tej uchwały utrwaliła się błędna praktyka funkcjonowania KRS mimo, że uchwały KRS nie mogą być źródłem prawa.


Zdaniem Ziobry, stoi to w sprzeczności z art. 187 ust. 3 konstytucji, który mówi, że "kadencja wybranych członków KRS trwa cztery lata". Wybranie do Rady sędziego na miejsce zwolnione w trakcie kadencji przez inną osobę nie oznacza więc, że kadencja zaczyna się od nowa i ma trwać pełne cztery lata. Zdaniem PG, przyjęcie takiej zasady np. w przypadku Sejmu oznaczałoby, że poseł zajmujący w trakcie kadencji zwolnione miejsce, sprawuje swój mandat przez pełne cztery lata, czyli nawet po kolejnych wyborach.


Według wniosku, w przypadku kadencji organów kolegialnych przepisy konstytucji (art. 194 ust. 1 i art. 227 ust.1) przewidują kadencje indywidualne sędziów Trybunału Konstytucyjnego oraz członków Rady Polityki Pieniężnej. "Gdyby podobne rozwiązanie było intencją ustawodawcy w przypadku sędziów-członków KRS,  znalazłoby bezpośredni wyraz w konstytucji; tak się nie stało" - dodano we wniosku. Dlatego utrwalona w przypadku sędziów KRS praktyka godzi w zasadę określoności przepisów prawnych (art. 2 konstytucji) i zasadę legalizmu (art. 7 konstytucji).

 

"Typowy skok na instytucję"


7 kwietnia Sejm nie zgodził się na odrzucenie rządowego projektu reformy KRS - jak chciała opozycja. PO, N i PSL wskazywały, że rządowy projekt jest niekonstytucyjny - w sejmowej debacie mówiły o "kolonizacji sądownictwa przez PiS" i "typowym skoku na instytucję".


Ten projekt MS rząd przyjął 7 marca. Przewiduje on m.in. powstanie w KRS dwóch izb oraz wygaszenie, po 30 dniach od wejścia noweli w życie, kadencji jej 15 członków-sędziów; ich następców wybrałby Sejm. Według MS, ma to zobiektywizować tryb wyboru kandydatów, bo dotąd o wyborze członków Rady "decydowały w praktyce sędziowskie elity".


Projekt budzi krytykę m.in. w środowiskach sędziowskich. W marcu przedstawiciele sędziów podkreślili, że projekt zmierza "do upolitycznienia sądów i naruszenia ich niezależności". "Iustita" apelowała do sędziów, aby w razie uchwalenia noweli nie brali udziału w wyborach do nowej Rady.


PAP