W środę prezes PiS Jarosław Kaczyński podpisał decyzję zawieszającą w prawach członka PiS Bartłomieja Misiewicza - byłego rzecznika MON, który w poniedziałek został pełnomocnikiem zarządu państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej ds. komunikacji w spółce.

 

Prezes Prawa i Sprawiedliwości powołał także partyjną komisję, która ma zbadać - jak to określił wcześniej- "sprawę" Bartłomieja Misiewicza. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek, że w skład komisji wejdą Joachim Brudziński, Mariusz Kamiński i Marek Suski. Pierwsze posiedzenie ma się odbyć w czwartek.

 

Zarobki w PGZ

 

W środę "Rzeczpospolita" oraz "Fakt" podały informację o rzekomych zarobkach Misiewicza w PGZ. Według gazet będzie on zarabiał 50 tys. zł miesięcznie za pracę na stanowisku pełnomocnika zarządu ds. komunikacji w PGZ i może liczyć na służbowy samochód.

 

Rzecznik PGZ Łukasz Prus stwierdził, że nie jest prawdą, iż miesięczne wynagrodzenie Misiewicza wynosi 50 tys. zł. Według niego, wynagrodzenie żadnego z pełnomocników zarządu spółki nie sięga tej kwoty. Misiewicz już pracował w PGZ; 31 sierpnia 2016 r. został powołany w skład jej rady nadzorczej.

 

PAP, Polsat News