Media: Bartłomiej Misiewicz będzie zarabiał 50 tys. zł. PGZ: to nieprawda

Polska
Media: Bartłomiej Misiewicz będzie zarabiał 50 tys. zł. PGZ: to nieprawda
Polsat News

Były rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej został pełnomocnikiem zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej do spraw komunikacji. Oprócz wysokiej pensji może także liczyć na służbowy samochód oraz premię - ustaliła nieoficjalnie "Rzeczpospolita". Informację dziennika o zarobkach Misiewicza zdementowała PGZ.

Premia ma wynosić równowartość rocznego wynagrodzenia. Takie są zasady w spółkach strategicznych dla państwa. Aby otrzymać premię, trzeba spełnić warunki postawione przez radę nadzorczą.

 

We wrześniu 2016 roku weszła w życie ustawa o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami. Miała na celu obniżenie wysokich pensji i premii, jakie dostawali szefowie spółek kontrolowanych przez państwo. Obniżka jednak nie dotyczy pełnomocników.

 

PGZ wystosuje oświadczenie ws. zatrudnienia Misiewicza

 

"W odpowiedzi na nieprawdziwe publikacje medialne Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. informuje, że nie jest prawdą, iż miesięczne wynagrodzenie pana Bartłomieja Misiewicza w PGZ S.A. wynosi 50 tys. zł. Należy jednocześnie podkreślić, że wynagrodzenie żadnego z pełnomocników zarządu PGZ S.A. nie sięga tej kwoty" - napisał Łukasz Prus z biura komunikacji i promocji PGZ S.A.

 

"Jeszcze dzisiaj Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. wystosuje oświadczenie, dotyczące zatrudnienia pana Bartłomieja Misiewicza w Spółce. Oświadczenie to zostanie przekazane przedstawicielom mediów, a także opublikowane na stronie internetowej PGZ S.A." - dodał Prus.

 

Głos w całej sprawie zabrał również Bartłomiej Misiewicz. Na swoim koncie na Twitterze napisał: "Pisanie głupot i kłamstw powinno być z automatu karane. Dyskusja z brukowcami, które podają nieprawdę jest bez sensu".

Misiewicz w zarządzie PZG

 

To nie pierwszy raz, kiedy Bartłomiej Misiewicz zaczyna pracę w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. W ubiegłym roku zrezygnował z posady w zarządzie, kiedy wyszło na jaw, że nie posiada odpowiedniego wykształcenia, by zajmować to stanowisko. Wówczas państwowa spółka zajmująca się produkcją sprzętu dla wojska specjalnie zmieniła statut, by w radzie nadzorczej mogły zasiadać osoby bez wymaganych przepisami kwalifikacji.

 

rp.pl

jop/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze