Krótko po odjeździe autokaru z piłkarzami Borussii spod hotelu w Dortmundzie, skąd mieli udać się na mecz z AS Monaco w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, w pobliżu pojazdu doszło do trzech eksplozji. Autokar został uszkodzony w dwóch miejscach. W pojeździe zostały wybite szyby.

 

Informację o urazie Bartry potwierdził jego ojciec Jose. - Nie znamy szczegółów. Coś mu się stało w rękę, wygląda na to, że została rozcięta odłamkami szkła. Czekamy na dalsze informacje - powiedział agencji EFE.

 

Policja nie wie, co spowodowało wybuchy

 

Niemiecka policja poinformowała, że ładunek wybuchowy znajdował się na trasie przejazdu autokaru niemieckich piłkarzy, a nie w jego wnętrzu. Policja na razie nie wie, co spowodowało wybuchy.

 

Agencja dpa poinformowała, że piłkarze Borussii rozjechali się do domów. Nad okolicami hotelu w dzielnicy Hoechsten pojawił się dron, przy pomocy którego policja poszukiwała kolejnych ładunków.
 

Władze klubu podały tuż po godzinie 20:00, że nie ma zagrożenia na i w bezpośrednim otoczeniu stadionu.

 

Piszczek o okolicznościach incydentu

 

Dziennikarz "Przeglądu Sportowego" Tomasz Włodarczyk napisał na Twitterze, że otrzymał wiadomość od piłkarza Borussii Dortmund Łukasza Piszczka. "Jak przejeżdżaliśmy obok między autami a płotem wybuchła bomba. Wszystko ok. Bartra ma rozcięta rękę. W szpitalu." - napisał Łukasz Piszczek. 

Wiadomość przekazano kibicom na stadionie. Jak informuje Michał Pol z "Przeglądu Sportowego" na stadionie zapanowała cisza. Piłkarze drużyny BVB wrócili do hotelu.

Mecz został przełożony na środę

 

Mecz Borussii Dortmund w AS Monaco w ćwierćfinale piłkarskiej Ligi Mistrzów przełożony na środę na godzinę 18.45.

Borussia doceniła na Twitterze gesty solidarności ze strony kibiców Monaco. "Dziękujemy wam za cierpliwość, zrozumienie oraz okrzyki »Dortmund, Dortmund!«, drodzy fani Monaco" - napisano w języku angielskim.


Zaoferowano także przyjezdnym pomoc w znalezieniu noclegu. Instrukcje również zamieszczono na Twitterze.

Reuters, PAP, polsatnews.pl