- Doszło do tragedii, w której mieliśmy do czynienia z jednej strony z bólem wielkiej, ośmielam się powiedzieć, tej lepszej części narodu, ale mieliśmy też i eksplozję zła, eksplozję nienawiści - stwierdził w poniedziałek lider PiS Jarosław Kaczyński podczas uroczystości odsłonięcia w KPRM tablicy upamiętniającej ofiary katastrofy smoleńskiej. Na tablicy widnieją tylko trzy nazwiska: prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wicepremiera Przemysława Gosiewskiego i ministra Zbigniewa Wassermanna.


- To było wezwanie do tego, by pozwolić ludziom obchodzić czyjąś śmierć w taki sposób, w jaki oni uważają - tłumaczyła senator Koc.
Jak powiedziała, siedem lat temu przed Pałacem Prezydenckim byli ludzie , którzy "opluwali modlących, robili happeningi czy wyśmiewali się z krzyża".  - Tacy ludzie znowu są na Krakowskim Przedmieściu i znowu prowokują. Myślę o Obywatelach RP - zauważyła.


- Wczoraj było słychać okrzyki. Widziałem w mediach, że Obywatele RP krzyczeli, skandowali. Słyszałam wypowiedź, że "dla ludzi PiS szkoda kulki" -  dodała.


"Jaruga-Nowacka jest już upamiętniona"


- Nie było złej woli - w ten sposób Maria Koc odniosła się do faktu, że na tablicy upamiętniającej ofiary katastrofy zabrakło nazwiska Izabeli Jarugi-Nowackiej, która była wicepremierem i sekretarzem stanu..

 

- Jest upamiętniona w ministerstwie. W miejscu, z którym tak ją kojarzyliśmy. Jest tablica i kwiaty. Tu nie ma nieprawidłowości - tłumaczyła. - Tam nie było też nazwiska pani minister Gęsickiej. Ale to dlatego, że panie zostały upamiętnione tablicami w resortach - dodała.

 

- Żadnych podziałów nie prowadzimy. Przy każdej miesięcznicy, rocznicy wspominamy wszystkich, którzy polegli pod Smoleńskiem - przekonywała wicemarszałek Senatu.

 

Misiewicz "musi jeszcze pracować nad sobą"

 

Na pytanie o nową pracę Bartłomieja Misiewicza - byłego rzecznika prasowego MON i szefa gabinetu politycznego ministra Antoniego Macierewicza - który został pełnomocnikiem zarządu państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej ds. komunikacji, Koc odparła:

 

- Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Ktoś bierze odpowiedzialność za takie nominacje. Podejrzewam, że zarząd Polskiej Grupy Zbrojeniowej, jeżeli uznał, że ma kompetencje, by zajmować się powierzonymi mu zadaniami.

 

I dodała: - Myślę , że pan Misiewicz, tak chwalony przez ministra Macierewicza, ma wiedzę i ma umiejętności. Jest jednak młodym człowiekiem i musi jeszcze wiele doświadczenia nabyć i pracować nad sobą.

 

polsatnews.pl