Na piątkowej konferencji prasowej w urzędzie dzielnicy Targówek prezydent stolicy była pytana, czy podtrzymuje swoją wcześniejszą zapowiedź, że nie stawi się przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji.

 

Gronkiewicz-Waltz pytana we wtorek czy zaproszona stawi się przed komisją weryfikacyjną ds. warszawskiej reprywatyzacji, odpowiedziała: "myślę, że nie". "Myślę, że zaskarżę do sądu, jeśli będzie mnie chciała ścigać dalej" - dodała.

 

W piątek pytana o te słowa oświadczyła: "Moim celem jest doprowadzenie do sądowej kontroli tego organu, o którym Sąd Najwyższy i Rzecznik Praw Obywatelskich napisali na kilkudziesięciu stronach, że jest niekonstytucyjny".

 

"Żeby była kontrola sądowa tego organu"

 

- Ponieważ uważam, że Trybunał Konstytucyjny nie istnieje, że jest tylko atrapą Trybunału, w związku z tym, jedyną drogą jest zachowanie takie, żeby (...) tę komisję, można powiedzieć, zaskarżyć do sądu - podkreśliła.

 

Prezydent Warszawy zaznaczyła, że jej działanie jest takie, żeby "była kontrola sądowa tego organu, który jest organem zupełnie pozakonstytucyjnym i który jest organem administracji".

 

- Mój cel jest taki, żeby doprowadzić do takiego działania komisji, żeby móc ją zaskarżyć przed sądem - podkreśliła.

 

Powołanie komisji weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji przewiduje ustawa o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa, którą w miniony piątek podpisał prezydent Andrzej Duda.

 

Zgodnie z ustawą komisja będzie mogła np. utrzymać w mocy decyzję reprywatyzacyjną (uznać słuszność zwrotu nieruchomości), albo uchylić ją i podjąć decyzję merytoryczną, która pozwoli odebrać bezprawnie pozyskaną nieruchomość.

 

"Przywrócenie ochrony interesu społecznego"

 

Komisja będzie mogła też uchylić decyzję reprywatyzacyjną i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi, który ją wydał, wraz z wiążącymi wskazaniami co do dalszego postępowania. Może też stwierdzić wydanie decyzji reprywatyzacyjnej z naruszeniem prawa, jeśli wywołała nieodwracalne skutki prawne. W takiej sytuacji komisja będzie mogła nałożyć na osobę, która skorzystała na wydaniu decyzji reprywatyzacyjnej, obowiązek zwrotu nienależnego świadczenia w wysokości odpowiadającej wartości bezprawnie przejętej nieruchomości.

 

Komisja będzie miała też prawo wstrzymywania postępowań innych organów (np. sądów) oraz dokonywania wpisów w księgach wieczystych.

 

Ustawę przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości. Autorzy wskazywali w uzasadnieniu, że ma ona na celu przywrócenie ochrony interesu społecznego, poprzez usunięcie naruszeń prawa, które wystąpiły w trakcie wydawania decyzji w oparciu o przepisy tzw. dekretu Bieruta.

 

Opozycja w czasie prac w parlamencie nad ustawą przekonywała, że komisja będzie wkraczała decyzją administracyjną w kompetencje władzy sądowniczej, ale nie będzie niezawisła jako swoisty "trybunał ludowy". Przedstawiciele rządu mówili o przywróceniu elementarnego poczucia sprawiedliwości i naprawieniu krzywd.

 

PAP