Premier Abe zacytował wypowiedź Trumpa, który miał wskazać, że dla powstrzymania Korei Płn. możliwe jest zastosowanie "wszelkich dostępnych opcji, które są obecnie w zasięgu ręki".

 

"Stany Zjednoczone będą nadal wzmacniać swą zdolność do powstrzymywania oraz do obrony tak siebie, jak swych sojuszników z użyciem całego wachlarza możliwości militarnych" - miał oświadczyć prezydent Trump  zgodnie z oświadczeniem Białego Domu.

 

Abe dodał, że władze w Tokio z uwagą przyglądają się reakcji Pekinu na niedawne północnokoreańskie próby z pociskami balistycznymi.

 

"Chiny zadecydują, czy nam pomóc"

 

Szczególne zainteresowanie władz w Tokio budzą rezultaty wizyty przywódcy Chin Xi Jinpinga w USA. Donald Trump i XI Jinping spotkają się - po raz pierwszy - w tym tygodniu na Florydzie. Prezydent USA w dniach 6-7 kwietnia będzie gościł chińskiego przywódcę w swojej prywatnej rezydencji w Mar-a-Lago.

 

- Tak, będziemy rozmawiać o Korei Północnej - powiedział Trump w wywiadzie, który ukazał się w niedzielę na stronach internetowych dziennika "Financial Times". - Chiny mają ogromny wpływ na Koreę Północną. I Chiny albo zdecydują się nam pomóc albo nie - podkreślił amerykański prezydent. - Jeśli jednak Chiny nie rozwiążą problemu Korei Północnej, my to zrobimy - dodał Trump, nie precyzując jednak, o jakie działania USA może chodzić.

 

Mimo rezolucji ONZ i międzynarodowych sankcji Korea Północna kontynuuje swój program jądrowy, a także próby rakietowe. Już pięciokrotnie - w 2006, 2009, 2013, a także w styczniu i we wrześniu 2016 roku - Pjongjang dokonał prób z bronią atomową. Ostatnia z tych prób miała największą siłę wybuchu, wynoszącą 10 kiloton. Według amerykańskich ekspertów reżim w Pjongjangu przygotowuje kolejną próbę atomową.

 

PAP