Orzeczenie ogłoszono teraz choć do tragedii doszło w lipcu ubiegłego roku, gdy Paige przebywała razem z rodzicami i starszą siostrą na wakacjach w parku w Fleetwood niedaleko Blackpool w Lancashire.

 

Nieprzytomną córkę leżącą na łóżku twarzą w dół znalazł ojciec. Próbował ją ratować. Jego krzyk usłyszeli dwaj turyści z sąsiedniej przyczepy, którzy przybiegli z pomocą. To oni zadzwonili po pogotowie, które przewiozło dziewczynkę do szpitala w Blackpool.

 

Jednak po dwóch godzinach 12-latka zmarła.  

 

Zużyła cały pojemnik

 

Jak ustalono, siedziała w przyczepie słuchając muzyki. Obok okna znaleziono pusty pojemnik po sprayu. Sekcja zwłok i analiza mózgu wykazały, że przyczyną zgonu były dwie substancje, które zawiera dezodorant: butan i izobutan. To one wpłynęły na akcję serca Peige.

 

- Godzinami siedziała w pokoju i ciągle się pryskała, żeby nie pachnieć brzydko. Używała sprayu w małych pomieszczeniach, więc jej tego zakazałam. Myślę, że każda 12-latka używa dezodorantu, ale ona go nadużywała - tłumaczyła matka.

 

The Telegraph