Granice wytrzymałości. "Zaraz wyjdę" w Teatrze Druga Strefa

Kultura

Nienawidziła mężczyzn. Uważała, że są oni niekompletnymi kobietami. Postrzeliła Andy’ego Warhola, bo – jak twierdziła - "miał zbyt dużą kontrolę nad jej życiem". Jej historią żyła cała Ameryka. Teraz motywy biografii Valerie Solanas powracają wraz ze spektaklem "Zaraz wyjdę" w Teatrze Druga Strefa.

- Chciałam, żeby postać Valerie była tylko pretekstem do opowieści o człowieku, który robi jeden krok za daleko. Krok, z którego nie można się już wycofać. S.C.U.M. to wynik pewnego procesu. Mnie interesuje to, jak do tego doszło i właśnie na tym aspekcie oparłam swoją sztukę - mówi reżyserka spektaklu, Sylwia Rosak.


"Zaraz wyjdę" przenosi widza do gabinetu pani doktor w szpitalu psychiatrycznym, gdzie właśnie rozpoczyna się sesja terapeutyczna. Pacjentką jest radykalna pisarka feministyczna, znana głównie za sprawą manifestu S.C.U.M. (Society for Cutting Up Men), w którym stworzyła wizję świata, składającego się tylko i wyłącznie z kobiet.

 

"Twarda, kipiąca wściekłością osobą"


- Valerie jest twardą, kipiącą wściekłością osobą. Zadaje cios zanim zostanie zaatakowana. Taki wypracowała system radzenia sobie z tym, co ją spotyka _ mówi Joanna Jucha, która w spektaklu wciela się w postać Valerie Solanas.


Historia Valerie Solanas nadaje się na hollywoodzki film. Molestowana przez ojca, bita i poniżana, od wczesnych lat młodzieńczych mogła liczyć tylko na siebie. Złość na to, co ją spotkało, przelała na mężczyzn. Uważała, że to oni są winni całemu złu na świecie. W swoim manifeście napisała: "Mężczyzna jest biologicznym wypadkiem: chromosom Y (męski) jest niekompletnym chromosomem X (żeńskim), a więc mężczyzna jest niekompletną kobietą, chodzącą aborcją dokonaną na etapie genu; męskość jest chorobą związaną z niedoborem". 


- Valerie jest kobietą, którą zawodzą ludzie ważni w jej życiu. Przy kolejnym zawodzie posuwa się o krok dalej niż większość z nas i postanawia strzelić. W spektaklu opowiadamy o tym, dlaczego to robi - tłumaczy Joanna Jucha.

 

Solanas skazana na trzy lata więzienia


Valerie Solanas oddała trzy strzały z pistoletu - jeden z nich ranił Andy’ego Warhola. Miała to być zemsta za to, że artysta odmówił jej wyprodukowania jednej ze sztuk. Za próbę zabójstwa została skazana na trzy lata więzienia.


- Bazą dla spektaklu stała się książka "Fakultet marzeń" Sary Stridsberg, jednak finalnie powstała jednoaktówka w oparciu o różne źródła biograficzne. Pozwoliłam sobie jednak na miejsce dla fikcji literackiej - przyznaje reżyserka "Zaraz wyjdę", Sylwia Rosak.


Ta fikcja literacka zaprowadza widza do gabinetu psycholożki. Pani Doktor, postać niezwykle interesująca i niejednoznaczna, próbuje postawić swojej pacjentce - Valerie - diagnozę. "Próbuje" to najlepsze określenie, bo szybko dochodzi do zamiany ról: granice pacjent - lekarz zostają zatarte. Valerie przejmuję kontrolę nad swoją lekarką i owija sobie ją wokół palca. Widz w pewnym momencie traci orientację, kto z kim prowadzi tu faktyczną terapię.


- Kto prowadzi terapię? Myślę, że to się dzieje dwutorowo i wymiennie. Następuje przepływ energii, postaci wpływają na siebie nawzajem. Okazuje się, że nic już nie jest takie, jakim wydawało się być. Wydaje mi się, że jest też podobnie w prawdziwej terapii. Pacjent wpływa na terapeutę, a terapeuta na pacjenta – mówi Aleksandra Kowalczyk, wcielająca się w rolę Pani Doktor.

 

Kowalczyk: to dla mnie "jazda bez trzymanki" 

 

Pewne jest, że w jednym miejscu krzyżują się drogi dwóch zagubionych kobiet. Odpowiadając na pytania, kobiety opowiadają o swoich przeżyciach i doświadczeniach. Ich historie stanowią podróż w głąb ludzkiej psychiki. Łącznikiem między nimi jest Pielęgniarz, grany przez Tomasza Poniżego. Mężczyzna w świecie, w którym – zgodnie z koncepcjami Solanas - nie ma miejsca dla mężczyzn, sprawia, że zaczyna się zupełnie zmieniać sposób, w jaki postrzegamy bohaterki.


- Dla mnie to szczególny spektakl. Wymarzyłam sobie go kilka lat temu, kiedy przeczytałam artykuł o Valerie Solanas. Wiedziałam, że tę historię trzeba opowiedzieć. Chciałam, żeby ten spektakl powstał i udało się. Chociaż trwało to kilka lat i był to długi proces. Bardzo się cieszę, że dzięki naszemu spektaklowi historia Valerie Solanas, a przynajmniej jej część, może zostać opowiedziana - mówi Aleksandra Kowalczyk.


- Na co dzień pracuję w branży filmowej. Tutaj po raz pierwszy podjęłam się reżyserii w teatrze. Po tym doświadczeniu śmiało mogę powiedzieć, że była to dla mnie "jazda bez trzymanki". Nie ma planu pracy na każdy dzień, który jasno mówi o ujęciach, jakie realizujemy według skrzętnie przygotowanego wcześniej scenopisu. Tutaj wszystko jest żywe i zmienia się z minuty na minutę. W związku z tym musiałam zachować wzmożoną czujność, żeby nie zapomnieć z czym przychodzę - co chcę opowiedzieć, zwłaszcza kiedy wszystko materializuje się na naszych oczach – przyznaje reżyserka spektaklu.


Pierwszy popremierowy spektakl "Zaraz wyjdę" już 7 kwietnia w Teatrze Druga Strefa w Warszawie.

 

Polsat News

Klaudiusz Michalec

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze