- To zwycięstwo kierowców - mówi Jan Villadsen z 3F, najsilniejszej w Danii centrali związkowej, która zrzesza m.in. taksówkarzy.

 

O wprowadzenie przepisów regulujących pracę przewoźnika walczyli duńscy taksówkarze.

 

Konkurencja, ale szanująca przepisy

 

- Chcemy konkurencji, ale uporządkowanej przepisami, z przestrzeganiem praw pracowniczych, płacowych, a nie bez uiszczania podatku. Uważam, że to równia pochyła - powiedziała Trine Wollenberg, przewodnicząca duńskiej Rady Taksówkarzy.

 

Nowe przepisy sprawią - zdaniem Ubera - że świadczenie tego typu usług przestało być opłacalne.

 

Stawki za przewóz osób musiałyby - według przedstawicieli tej firmy - sięgać tych, jakie trzeba zapłacić taksówkarzom, którzy działają na licencji. Dlatego firma podjęła decyzję o wycofaniu się z kopenhaskiego rynku, na którym działała przez około 2,5 roku.

 

Uber poinformował, że w wyniku nowych przepisów pracę straci około 2 tys. kierowców. Wedle jego szacunków, z aplikacji korzystało w Danii 300 tys. osób.

 

"Chcemy konkurencji, ale uporządkowanej przepisami"

 

To nie pierwszy tego typu przypadek, w którym duńskie związki zawodowe walczą z nieuczciwymi przedsiębiorcami.

 

W ubiegłym roku swoje duńskie oddziały zamknęły linie lotnicze Ryanair. Na całym świecie zatrudniają one pracowników na swoich rodzimych, irlandzkich warunkach. Nie podobało się to duńskim pracownikom, bowiem w tym kraju obowiązują dużo korzystniejsze dla zatrudnionych warunki.

 

Po protestach firma zamknęła kilka połączeń i zlikwidowała swoje filie w Danii.

 

ugebreveta4.dk, bankier.pl