Pikieta pielęgniarek przed szpitalem w Staszowie. Grożą odejściem od łóżek pacjentów

Polska
Pikieta pielęgniarek przed szpitalem w Staszowie. Grożą odejściem od łóżek pacjentów
Polsat News

Kilkadziesiąt pielęgniarek ze szpitala w Staszowie (Świętokrzyskie) pikietuje w środę przed budynkiem lecznicy. Domagają się gwarancji podwyżek pensji i grożą odejściem od łóżek pacjentów, jeśli do końca tygodnia władze szpitala nie podejmą z nimi "konstruktywnych rozmów".

W pikiecie, która ma potrwać do południa, uczestniczą też położne oraz pracownicy diagnostyki laboratoryjnej i obrazowej szpitala. Aby uczestniczyć w proteście, wzięły w pracy dzień wolny.

 

Zaostrzenie protestu

 

Pikieta jest jednym z elementów trwającego od dwóch lat sporu zbiorowego pomiędzy Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych w staszowskim szpitalu, a dyrekcją lecznicy. Protest zaostrzył się w poniedziałek. Tego dnia przedstawicielki organizacji rozpoczęły okupację gabinetu dyrektora, później zostały wyproszone z pomieszczenia i od tego czasu przebywają pod drzwiami gabinetu. Strajk ma charakter rotacyjny, a uczestniczą w nim zarząd związku zawodowego oraz pielęgniarki, które mają dzień wolny od pracy.

 

Decyzja o takiej formie protestu była konsekwencją braku rozmów z dyrekcją na temat podwyżek pensji.

 

We wtorek władze szpitala zaprosiły protestujące pielęgniarki do rozmowy. Wg związkowców, dyrektor lecznicy podczas spotkania poprosił przedstawicielki związku zawodowego o zawieszenie protestu do lipca, kiedy ma zacząć obowiązywać ustawa o minimalnym wynagrodzeniu pracowników medycznych.

 

"Do końca tygodnia okupujemy gabinet dyrektora"

 

- Na razie wiemy, że jest to dopiero projekt ustawy - nie jest to akt prawny, na którym możemy się opierać. Te rozmowy nie były konstruktywne, to nie było nic, co by nam dało jakąkolwiek gwarancję podwyższenia wynagrodzenia. Żadnych innych propozycji nie było, choć wcześniej dyrektor wspomniał o trzech rozwiązaniach, jakie ma przedstawić - mówiła przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w staszowskim szpitalu, Beata Uba.

 

W środę związkowcy przekazali dyrekcji lecznicy pismo dotyczące kolejnych możliwych etapów protestu. - Forma protestu jest taka sama jak do tej pory. Do końca tygodnia okupujemy gabinet dyrektora, licząc na konstruktywne rozmowy. Jeżeli te rozmowy nie będą podjęte, od poniedziałku rozpoczynamy "sukcesywną" akcję strajkową - dodała Uba.

 

Jak wyjaśniała, codziennie przez 24 godziny od pracy będą powstrzymywały się pielęgniarki wyznaczonych oddziałów, według opracowanego harmonogramu.

 

W poniedziałek od pracy mają powstrzymać się pracownicy diagnostyki laboratoryjnej, obrazowej, pielęgniarki zatrudnione w poradniach specjalistycznych i diagnostycznych oraz pielęgniarki z oddziału internistycznego z pododdziałem kardiologicznym i z oddziału geriatrycznego szpitala.

 

"Nie zamykam się przed rozmowami"

 

Każdego dnia mają strajkować pielęgniarki z innego oddziału. - Aż do skutku. Jeżeli w dalszym ciągu pan dyrektor będzie nas lekceważył, wówczas "staniemy" wszyscy - podkreśliła Uba.

 

Pełniący obowiązki dyrektora lecznicy Józef Żółciak podkreślił we wtorek, że sprawa rozmów z protestującymi jest "w dalszym ciągu otwarta". - Nie zamykam się przed rozmowami. Będziemy próbowali znaleźć jakieś rozwiązanie" - dodał. W poniedziałek dyrektor wyraził opinię, że zaostrzenie sporu zbiorowego przez pielęgniarki jest przedwczesne. - Mamy kontrakty podpisane na pierwsze półrocze. Tam są zapisane te środki finansowe. Co będzie po 30 czerwca, trudno dziś mówić - mówił wówczas Żółciak. Zaznaczył też, że jego zdaniem to nowy spór, a nie kontynuacja poprzedniego.

 

Na początku sporu w 2015 r. Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w staszowskiej lecznicy domagał się 1,5 tys. zł podwyżki do pensji zasadniczej, co nie zostało spełnione. Gdy jesienią 2015 r. pojawiło się rozporządzenie ministra zdrowia, gwarantujące podwyżkę dla tej grupy zawodowej cztery razy po 400 zł w ciągu kilku lat, związek postulował, by pieniądze te wpisać do postawy wynagrodzenia, a nie przekazywać je jako dodatek do pensji, jak to ma miejsce obecnie. W tej chwili wypłacana jest druga transza tej podwyżki, a łącznie podwyżka wynosi ok. 450 zł netto miesięcznie.

 

Ponad 150 pielęgniarek zrzeszonych w związku zawodowym

 

Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych w sporze zbiorowym reprezentuje też pracowników lecznicy, którzy nie mają swojej organizacji, pracujących w działach diagnostyki laboratoryjnej i obrazowej (domagają się podwyżek wynagrodzenia o 500 zł do podstawy pensji).

 

Szpital w Staszowie zatrudnia ok. 200 pielęgniarek; ponad 150 jest zrzeszonych w związku zawodowym. Według Uby, początkująca pielęgniarka zarabia ok. 1,5 tys. zł netto (uwzględniając nocne i świąteczne dyżury), a pielęgniarka z 25-letnim stażem - 2,1-2,2 tys. zł netto. Osoby, które mają tytuł specjalisty, otrzymują 250 zł dodatku.

 

Szpital w Staszowie jest prowadzony przez samorząd powiatu staszowskiego. Ma ok. 350 łóżek na czterech podstawowych oddziałach - chirurgii ogólnej, chorób wewnętrznych, ginekologiczno-położniczym i pediatrycznym - oraz ośmiu specjalistycznych: neonatologicznym, otolaryngologicznym, chirurgii urazowo-ortopedycznej, urologicznym, geriatrycznym, rehabilitacji neurologicznej, anestezjologii i intensywnej terapii, neurologicznym i udarowym.

 

Szpital prowadzi też Ośrodek Rehabilitacji Dziennej. Udziela także świadczeń z zakresu ratownictwa medycznego. Działa przy nim 19 poradni specjalistycznych.

 

PAP

luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze