- Na tle innych krajów skuteczność zatrudniania skazanych jest stosunkowo wysoka. Pozytywnie oceniamy wysiłki Służby Więziennej w celu utrzymania i zdobycia nowych miejsc pracy dla skazanych - mówi w "Rzeczpospolitej" Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK.

 

Izba zbadała zatrudnienie w latach 2014 - marzec 2016 r., kontrolując Centralny Zarząd Służby Więziennej, sześć okręgowych inspektoratów i 12 zakładów karnych i aresztów.

 

Co trzeci miał pracę

 

Na 72 tys. przebywających w tym czasie za kratami pracę odpłatną lub nie miało ok. 25 tys., czyli co trzeci. Według nowych danych pracujących więźniów jest już więcej.

 

Największym pracodawcą dla osadzonych pozostaje wciąż Służba Więzienna, która zatrudnia blisko 70 proc. pracujących pozbawionych wolności. Chodzi o pracę odpłatną i nieodpłatną na rzecz jednostek penitencjarnych (przy pracach porządkowych, remontowych, w kuchniach, pralniach itp.).

 

Izba wskazuje też, że dyrektorzy jednostek Służby Więziennej nawiązywali dużo kontaktów z samorządami, urzędami pracy, stowarzyszeniami czy organizacjami charytatywnymi, dzięki czemu zapewniono wzrost zatrudnienia.

 

"Krótkotrwałe" oddalanie się

 

Z raportu wynika też, że zatrudnianie osób pozbawionych wolności poza murami jednostek penitencjarnych odbywało się w sposób zapewniający bezpieczeństwo dla współwięźniów, jak i okolicznych mieszkańscó. "Przypadki samowolnego oddalenia się osadzonych w czasie pracy(najczęściej bez zamiaru ucieczki)  miały charakter krótkotrwały" - czytamy.

 

polsatnews.pl, PAP