O 13:20 oficjalnie rusza Brexit. Tusk odbierze pismo od brytyjskiego ambasadora

Świat
O 13:20 oficjalnie rusza Brexit. Tusk odbierze pismo od brytyjskiego ambasadora
pixabay/succo/Public Domain/

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk poinformował, że o 13:20 odbierze od brytyjskiego ambasadora przy UE list zapowiadający wyjście z Unii Europejskiej. To początek procedury "rozwodu" ze Wspólnotą, opisanej w artykule 50. Traktatu Lizbońskiego.

Od chwili notyfikacji - zgodnie z artykułem 50. - negocjacje w sprawie wychodzenie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej mogą potrwać maksymalnie 2 lata. Jeśli do tego czasu się nie zakończą, to po 24 miesiącach członkostwo i tak wygasa automatycznie, chyba że na przedłużenie rozmów jednomyślnie zgodzi się Rada Europejska. Tego procesu nie będzie można już zatrzymać.

 

W środę formalnie rozpoczyna się procedura wychodzenia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Decyzja uruchamiająca artykuł 50. Traktatu Lizbońskiego została już podpisana przez premier Theresę May we wtorek późno wieczorem. Szefowa brytyjskiego rządu ma ogłosić uruchomienie procedury opisanej w artykule 50. podczas oświadczenia przed Izbą Gmin po godzinie 13:30 czasu polskiego.


Negocjacje prawdopodobnie od czerwca


Po stronie unijnej procedura jest taka, że Komisja przygotuje zestaw rekomendacji dla Rady Europejskiej, czyli szefów rządów państw UE,  dotyczących celów negocjacji. 


Według ekspertów formalnie negocjacje na temat warunków wychodzenia i zasad przyszłych relacji Wspólnoty z Wielka Brytania rozpoczną się w czerwcu.


Nikt nie ukrywa, że będą to bardzo trudne rozmowy, a ich ostateczny wynik będzie miał kluczowe znaczenie np. dla statusu Polaków mieszkających na Wyspach Brytyjskich. Już na najbliższy piątek zaplanowane jest pierwsze spotkanie ambasadorów unijnych w sprawie planu prac związanych z Brexitem.

 

Pod koniec kwietnia szczyt ws. Brexitu

 

Ze strony unijnej negocjacje będzie prowadzić Komisja Europejska, a głównym negocjatorem jest francuski polityk, były komisarz Michel Barnier. Od kilku miesięcy zapewnia on, że jest przygotowany na rozpoczęcie rokowań z Londynem. - Jesteśmy gotowi. Gotów jest Michel Barnier, a także jego zespół - potwierdził rzecznik KE Margaritis Schinas.

 

Jednak, aby negocjacje mogły się faktycznie zacząć, KE potrzebuje mandatu od państw unijnych. Te ostateczne wytyczne zostaną opracowane przez tzw. szerpów (urzędników-negocjatorów ustalających szczegóły) 27 państw na serii spotkań w kwietniu.

 

Musza wszystko ustalić do 29 kwietnia, kiedy to zaplanowano nadzwyczajny szczyt unijny w Brukseli, na którym przywódcy mają przyjąć wytyczne do negocjacji.

 

Następnie opracowany zostanie mandat negocjacyjny, który również musi zostać przyjęty przez Radę UE, czyli ministrów państw członkowskich. Dyplomaci przewidują, że rozmowy w sprawie warunków wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty rozpoczną się w praktyce najwcześniej na przełomie maja i czerwca.

 

Jedną z kluczowych spraw - prawa obywateli UE w Wielkiej Brytanii

 

Według źródeł unijnych jedną ze spraw, które będą wymagały wyjaśnienia na samym początku negocjacji, będą prawa obywateli UE w Wielkiej Brytanii oraz prawa Brytyjczyków mieszkających w krajach UE.

 

- Zagwarantowanie praw europejskich obywateli na dłuższą metę będzie absolutnym priorytetem od samego początku negocjacji - zapewnił Barnier w ubiegłym tygodniu. Na Wyspach mieszka ok. 3 mln obywateli UE, w tym prawie 1 mln to Polacy.

 

Najtrudniejsza kwestią mogą być koszty Brexitu, w tym zobowiązania Wielkiej Brytanii wobec wieloletniego budżetu UE na lata 2014-2020. W Brukseli panuje przekonanie, że Brytyjczycy powinni respektować wszystkie swe zobowiązania wobec wieloletniego budżetu, w których uzgodnieniu sami brali udział.

 

Kraj musi wypełnić zobowiązania

 

- Każdy kraj musi wywiązać się ze zobowiązań wobec pozostałych. Chcę powiedzieć jasno: nie ma kary za to, że państwo chce opuścić UE. Ale musimy uregulować rachunki. Nie poprosimy Brytyjczyków o żadne euro więcej, niż przewidują uzgodnienia, które przyjęli jako członek UE - powiedział Barnier. KE na razie nie ujawniła, jaki rachunek wystawi Londynowi. Nieoficjalnie pada kwota ok. 60 mld euro.

 

Ważnym problemem w negocjacjach będą także przyszłe rozwiązania na granicy między Irlandią a będącą częścią Wielkiej Brytanii Irlandią Północną. Po Brexicie stanie się ona granicą zewnętrzną Unii Europejskiej, co budzi obawy, że odżyje konflikt w tym regionie. Zawarte w 1998 roku tzw. porozumienie wielkopiątkowe w sprawie konfliktu w Irlandii Północnej opierało się na założeniu, że zarówno Irlandia, jak i Wielka Brytania są członkami UE.

 

polsatnews.pl, PAP

ptw/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze