Jak wyjaśniła dr Dorota Kamińska z Kliniki Nefrologii USK we Wrocławiu, organizm pacjent po każdej transplantacji produkuje przeciwciała, które uniemożliwiają wykonanie kolejnego przeszczepu.

 

- To wynika z reakcji obronnej organizmu. Czasem może to być też efektem jakiejś przebytej infekcji. I nawet zgodność grupy krwi nie pozwala na wykonanie takiego zabiegu - powiedziała Kamińska.

 

Dodała, że przypadek chorego Tomislava Pranića był szczególny, ponieważ przeszedł on transplantację serca przed 22 laty, a od czterech lat z powodu niewydolności nerek musiał być dializowany.

 

Organizm pacjenta wytwarzał przeciwciała

 

- Przez cztery lata, gdy pacjent był na aktywnej liście biorców, było dla niego ponad stu dawców ze zgodną grupą krwi. Jednak za każdym razem tzw. próba krzyżowa pokazywała, że przeszczep jest niemożliwy, ponieważ organizm pacjenta wytwarzał przeciwciała. Postanowiliśmy pomóc w inny sposób - mówiła dr Kamińska.

 

Jak wyjaśniła dr Oktawia Mazanowska z Kliniki Nefrologii USK, tym sposobem było odczulenie pacjenta na organ od dawcy żywego. Dawcą została żona pacjenta, która ma tę samą grupę krwi.

 

- Dzięki temu, że nerka pochodziła od dawcy żywego mieliśmy więcej czasu i możliwości na przygotowanie i wykonanie tego odczulenia. To miało znaczenie, ponieważ w przypadku przeszczepu organu od dawcy zmarłego nie ma czasu na odczulenie - powiedziała Mazanowska.

 

Dawca i biorca czują się dobrze

 

Wyjaśniła, że proces odczulenia polega na oczyszczeniu, czyli plazmaferezie osocza krwi biorcy z przeciwciał oraz dodatkowym leczeniu indukcyjnym w okresie przeszczepu oraz na podaniu immunoglobuliny.

 

Do przeszczepu nerki doszło pod koniec stycznia 2017 r. Zarówno dawca, jak i biorca czują się dobrze.

 

Jak podano, w zeszłym roku w USK we Wrocławiu wykonano 42 przeszczepy nerek, w tym 7 od żywych dawców. W 2017 r. takich zabiegów wykonano już 15, a pięć nerek pobrano od dawców żywych.

 

PAP