Wyrok jest nieprawomocny. Oskarżeni rodzice, którzy odpowiadali również za narażenie dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, nie przyszli na ogłoszenie wyroku.

 

Zdani na rodziców

 

Sąd, wymierzając Karolinie K. i Damianowi M. karę, podkreślił wysoki stopień społecznej szkodliwości ich czynu.

 

- Sąd wziął pod uwagę, że oskarżeni byli rodzicami, osobami najbliższymi, jedynymi gwarantami ich bezpieczeństwa. Sprzeniewierzyli się powinnościom. Żaden z chłopców pozostawionych w pokoju nie był w stanie go opuścić samodzielnie. Byli zbyt mali i całkowicie zdani na rodziców, którzy zawiedli- powiedziała sędzia Olga Kocot-Barabasz.

 

Uciekli przed pożarem, zostawili młodszych synów

 

Zdaniem sądu oskarżeni popełnili zarzucane im czyny poprzez zaniechanie.

 

- Uciekając z domu przed pożarem nie zabrali dwójki swoich dzieci - 11-miesięcznego Krystiana i 2-letniego Patryka, pozostawiając ich w płonącym już później budynku - wskazała sędzia.

 

Sąd zwrócił uwagę, że oboje oskarżeni, gdy doszło do pożaru, byli w stanie upojenia alkoholowego. Mieli ponad 2 promile.

 

- Kodeks karny nie penalizuje spożywania alkoholu w domu, gdy rodzice sprawują opiekę nad dziećmi. (…) Ma to jednak znaczenie w takim przypadku, jak ten, gdy fakt spożycia może wpływać na działania osób zobowiązanych do odpowiedniego zachowania- wyjaśniła.

 

"Dzieci można było uratować"

 

Sędzia Kocot-Barabasz podkreśliła, że oskarżeni mieli możliwość uratowania chłopców. Uciekając z domu mogli zabrać pozostałą dwójkę.

 

- Nie uczynili tego. Niewątpliwie miał na to wpływ spożyty alkohol. Sąd dostrzegł wprawdzie, że życie oskarżonych mogło być zagrożone, ale gdy opuszczali budynek, nie było w nim jeszcze widocznego ognia. (…) Mieli dość czasu, aby zabrać wszystkie dzieci. (…) Wina nie budzi wątpliwości - wskazała.

 

Żywiecka prokuratura domagała się kary 5 lat więzienia. Sąd wymierzając im niższą karę wskazał, że rodzice są ludźmi młodymi i dotychczas niekaranymi.

 

- To kara wystarczająca, by zrozumieli naganność swego zachowania - uzasadniła sędzia Kocot-Barabasz.

 

Wybiegli z czteroletnim synem

 

Prokurator Piotr Sowa powiedział po ogłoszeniu wyroku, że decyzja o ewentualnym odwołaniu od wyroku zapadnie po konsultacji z żywieckim prokuratorem rejonowym.

 

Ogień w drewnianym domu, w którym mieszkała rodzina, wybuchł w nocy z 1 na 2 lipca ub.r.

 

Dym obudził Damiana M., który zaczął krzyczeć i uciekać. To obudziło Karolinę K., która wybiegła z domu z 4-letnim Oskarem. W domu pozostali 2-letni Patryk i 11-miesięczny Krystian. Ojciec próbował wrócić po nich, ale siła ognia była zbyt duża. Dzieci zmarły w wyniku zatrucia dymem i oparzeń. Rodzice byli pod wpływem alkoholu.

 

Z opinii biegłych wynika, że do pożaru doszło z powodu zwarcia instalacji elektrycznej.

 

PAP