Tragedia w Jaworznie. Nie żyje 5-miesięczny Antoś. Sąsiad słyszał "histeryczny płacz" matki

Polska

Policjanci ok. godz. 13 weszli do jednego z mieszkań w Jaworznie (woj. śląskie), gdzie zastali matkę z ranami kłutymi w okolicy brzucha i nieprzytomne niemowlę. Natychmiast przystąpili do jego reanimacji. Pomoc kontynuowali wezwani na miejsce ratownicy pogotowia. Niestety, mimo blisko godzinnych starań, dziecka nie udało się uratować. 25-letnia matka trafiła do szpitala.

Policja nie zdradza szczegółów zajścia. W mieszkaniu przy ul. Henryka Partyki cały czas pracują policyjni technicy, by zabezpieczyć ślady i ustalić przyczynę śmierci dziecka.

 

Kryminalni czekają też w szpitalu w Jaworznie, gdzie udzielana jest pomoc matce niemowlęcia. Na razie stan kobiety nie pozwala na jej przesłuchanie.

 

"Proponowałyśmy jej, by z nami usiadła"

 

Wiadomo, że policjanci weszli do mieszkania po telefonicznym zawiadomieniu. 

 

- Dostali podobno zgłoszenie od sąsiada zza ściany, że słyszał histeryczny płacz tej dziewczyny - powiedziała jedna ze znajomych matki Antosia.

 

Ostatni raz kobieta była widziana pół godziny przed tragedią, gdy wraca ze spaceru z dzieckiem. - Dwa razy proponowałyśmy jej, by z nami usiadła, skorzystała z ładnej pogody. Powiedziała, że musi zrobić pranie. Później pojawiła sie policja, karetka - relacjonowała znajoma kobiety, dodając, że była to "normalna, poukładana rodzina".

 

- Oni bardzo dbali o dzieciątko. Byliśmy niedawno na chrzcinach u Antosia. Bardzo normalna, kochająca rodzina - dodała inna znajoma.

 

Polsat News

mslawinska@polsat.com.pl

ml/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze