- Przeprowadzenie śledztwa jest konieczne, gdyż postępowanie dotyczące polskich więźniarek w obozie Ravensbrueck nigdy nie zostało przeprowadzone przez państwo polskie - powiedział we wtorek naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie, prokurator Marek Rabiega. Jak wyjaśnił, obóz kobiecy „był największym obozem w ramach administracji KL Ravensbrueck, w którym największa liczba osób doznała represji ze strony nazistowskich zbrodniarzy”.

 

Rabiega zaznaczył, że podjęte śledztwo ma wymiar symboliczny. - Najczęściej postępowania prokuratorskie lub publikacje historyczne dotyczą mężczyzn, którzy byli poddawani represjom lub ginęli podczas II wojny światowej. Jednocześnie zapominamy o bohaterstwie kobiet, bez którego nie byłoby dzisiejszej Polski - podkreślił.

 

Śledczy z IPN będą chcieli przede wszystkim określić liczbę osób, które były objęte represjami w kobiecym obozie, a także dotrzeć do samych więźniarek. - Planujemy także poszukiwania wszystkich zbrodniarzy z obozu koncentracyjnego. Chcemy ustalić losy kadry dowódczej KL Ravensbrueck, a także przywódców III Rzeszy i sprawdzić, czy kiedykolwiek oni odpowiedzieli za swoje czyny - powiedział prokurator.

 

Prowadzone śledztwo zakłada również zebranie dokumentacji historycznej, w tym również wykonanie kwerendy w archiwach międzynarodowych. Zdaniem Rabiegi postępowanie będzie długotrwałe ze względu na liczbę osób nim objętych oraz zakres podmiotowy i przedmiotowy tej sprawy.

 

Prokurator dodał, że śledztwa dotyczące 16 największych podobozów, które znajdowały się w administracji KL Ravensbrueck, będą wszczynane sukcesywnie.

 

"Zbrodnia nazistowska popełniona na obywatelach polskich"

 

W styczniu IPN podjął śledztwo w sprawie głównego obozu męskiego. Było ono w PRL prowadzone przez Główną Komisję Badań Zbrodni Hitlerowskich w Polsce i zostało zawieszone w maju 1975 r. Jak wyjaśniali śledczy, dotyczyć ono będzie "zbrodni nazistowskiej, która została popełniona na obywatelach polskich". Celem pracy prokuratora jest wskazanie możliwie pełnej liczby osób wymordowanych i pokrzywdzonych, a także ustalenie członków załogi obozu w Ravensbrueck.

 

W ramach prowadzonego dochodzenia ustalane są wszystkie fakty dotyczące szeroko pojętej zbrodni nazistowskiej dotyczącej obywateli Polski, jak i innych państw.

 

W obozie koncentracyjnym w Ravensbrueck przebywało blisko 40 tys. polskich więźniarek, to m.in. na nich dokonywano pseudomedycznych eksperymentów czy sterylizacji. Obóz przeżyło ok. 8 tys. polskich więźniarek. W podobozach Ravensbrueck umieszczono także ok. 20 tys. mężczyzn i ok. tysiąca dziewcząt.

 

Wśród ponad 130 tys. kobiet i dzieci w Ravensbrueck uwięzionych było wiele Polek z Armii Krajowej, trafiły tam m.in. uczestniczki powstania warszawskiego. Masowe egzekucje przeprowadzano w obozie głównie na polskich uczestniczkach ruchu oporu i Żydówkach. Przetrzymywano tam m.in. przyjaciółkę Jana Pawła II Wandę Półtawską i znaną aktorkę filmową i teatralną Zofię Rysiównę.

 

Skazane zostały zwolnione za dobre sprawowanie

 

Po wojnie przed Trybunałem Norymberskim postawiono część strażniczek i funkcyjnych z obozu, a także lekarzy, którzy prowadzili na więźniarkach eksperymenty. Część z nich skazano na karę śmierci i wykonano wyroki. Jednak osoby skazane na długoletnie więzienie, w tym także dożywotnie, zostały zwolnione za dobre sprawowanie około 1950 r. Wielu lekarzy eksperymentujących na ludziach uzyskało również od niemieckich władz zgodę na wykonywanie swojego zawodu już w latach 50.

 

W 1959 r. utworzono Muzeum - Miejsce Pamięci Ravensbrueck. W 1995 r., w związku z rocznicą 50-lecia wyzwolenia obozu, polskie więźniarki i ofiary eksperymentów starały się o umieszczenie tablicy upamiętniającej ich martyrologię. Niemieckie władze placówki odmówiły. Tablicę udało się umieścić w Ravensbrueck rok później.

 

PAP