- Niczego nie chciałabym bardziej dla własnej rodziny, niż świata bez broni nuklearnej. Ale bądźmy realistyczni. Czy ktokolwiek wierzy, że Korea Północna zgodziłaby się na przystąpienie do takiego traktatu? - powiedziała Haley dziennikarzom w Nowym Jorku.

 

- W dzisiejszych czasach nie możemy mówić, że jesteśmy w stanie chronić nasze narody, jednocześnie pozwalając tym złym na posiadanie broni atomowej, a tym dobrym z nas, którzy dążą do zachowania pokoju i bezpieczeństwa, na nieposiadanie ich - dodała.

 

Haley zaznaczyła, że państwa wstrzymujące się od udziału w negocjacjach pozostają zaangażowane na rzecz układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, który obowiązuje od 1970 roku.

 

"Całkowita eliminacja" broni atomowej

 

W grudniu 2016 roku Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych przyjęło rezolucję - przy 113 głosach za, 35 przeciwko i 13 wstrzymujących się - postulującej podjęcie "negocjacji w sprawie prawnie wiążącego instrumentu zakazującego broni atomowej" w celu "całkowitej eliminacji tej broni".

 

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa rozważa obecnie, czy potwierdzi swoje zaangażowanie na rzecz świata bez broni jądrowej - poinformował w ubiegłym tygodniu prezydencki doradca. Chodzi o postulat popierany przez dotychczasowych prezydentów, zarówno Demokratycznych, jak i Republikańskich.

 

Ambasador Wielkiej Brytanii przy ONZ Matthew Rycroft powiedział, że jego kraj nie weźmie udziału w rozmowach o zakazie broni atomowej. - Nie uważamy, by te negocjacje doprowadziły do skutecznego postępu w sprawie światowego rozbrojenia jądrowego - tłumaczył.

 

Z kolei francuski wiceambasador przy ONZ Alexis Lamek ocenił, że obecna sytuacja na świecie nie sprzyja powstaniu traktatu zakazującego broni jądrowej. - W obecnej niestabilnej sytuacji, zwłaszcza gdy pod uwagę weźmie się upowszechnianie się broni masowego rażenia i sposobów jej dostarczania, nasze kraje nadal będą polegać na nuklearnym odstraszaniu, by zapewniać bezpieczeństwo i stabilność - powiedział dyplomata.

 

"Ramię w ramię z reżimem"

 

Beatrice Fihn, szefowa Międzynarodowej Kampanii na Rzecz Likwidacji Broni Jądrowej, w wydanym oświadczeniu oceniła jako "rozczarowujące, że niektóre kraje zasłużone dla praw człowieka stają ramię w ramię z reżimem (Korei Północnej - red.), który grozi nowym wyścigiem zbrojeń".

 

Spośród pięciu mocarstw atomowych cztery - USA, Wielka Brytania, Francja i Rosja - stanowczo sprzeciwiają się traktatowi w sprawie zakazu broni atomowej. Chiny rozważały udział w rozmowach w ONZ, ale ostatecznie postanowiły w nich nie uczestniczyć.

 

Pierwsza runda negocjacji potrwa do piątku, druga odbędzie się na przełomie czerwca i lipca.

 

PAP