Amri już 9 miesięcy przed zamachem napisał, że go planuje. Policja chciała deportacji

Świat
Amri już 9 miesięcy przed zamachem napisał, że go planuje. Policja chciała deportacji
Polsat News

Już w marcu ubiegłego roku Krajowa Policja Śledcza Niemiec (LKA) miała poinformować landowe ministerstwo spraw wewnętrznych w Düsseldorfie o możliwości przeprowadzenia zamachu samobójczego przez Anisa Amriego. Zaleciła także jego deportację do Tunezji. Mężczyzna 19 grudnia skradzioną ciężarówką wjechał w jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie. Zginęło 12 osób, wśród nich polski kierowca Łukasz Urban.

W poufnym piśmie Krajowej Policji Śledczej Niemiec (LKA), do którego dotarł niemiecki tabloid "Bild am Sonntag", znalazła się informacja o "zagrożeniu terrorystycznym w postaci zamachu samobójczego" ze strony Amriego.

 

Zalecano "wdrożenie czynności prowadzących do deportowania" mężczyzny "zgodnie z ustawą o pobycie, pracy zarobkowej oraz integracji obcokrajowców".


Zamierzał "poślubić siostrę"


Jednym z dowodów na planowanie zamachu miała być rozmowa na czacie, którą przeprowadził 2 lutego 2016 r.


Powiedział w niej, że ma zamiar "poślubić siostrę". Rozmówca jednak nie zrozumiał, co Amri ma na myśli. Wyjaśniając, Tunezyjczyk użył określenia "dougma", co oznacza "metaforę zamachu samobójczego".


Deportacja niemożliwa


Amri jednak nie został odesłany do Tunezji, ponieważ - jak wyjaśniało MSW Nadrenii Północnej-Westfalii - było to niemożliwe od strony prawnej.

 

W zamachu w Berlinie zginęło 12 osób, a ponad 50 odniosło obrażenia. Amri został zastrzelony przez policję we Włoszech podczas rutynowej kontroli.

 

dw.com

prz/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze