- Dziś trzeba ponosić bardzo wysokie opłaty, jeśli chcesz przelać pieniądze np. z Polski do swojej rodziny lub przyjaciół w Hiszpanii albo z Danii do Chorwacji. Chcemy to zmienić - mówił na czwartkowej konferencji prasowej w Brukseli odpowiedzialny za stabilność finansową, usługi finansowe i unię rynków kapitałowych wiceszef Komisji Europejskiej Valdis Dombrovskis.

 

Chodzi o transakcje transgraniczne w walutach innych niż euro, bo tylko do tych banki stosują bardzo wysokie opłaty. Transakcje w euro, w zależności od typu konta, są rozliczane nawet za darmo. Tymczasem jeśli ktoś chce przelać środki z konta np. złotówkowego lub w lejach do innego kraju, który posługuje się euro, musi się liczyć z bardzo wysokimi opłatami.

 

KE chce wyrównania stawek

 

Obecnie niektóre banki w Rumunii, czy Bułgarii pobierają od swoich klientów równowartość od 13 do 30 euro za przelanie kwoty odpowiadającej 100 euro. KE chce wyrównania stawek, by przelewy międzynarodowe nie mogły być droższe niż te krajowe. Zyskać mają też płacący kartami za granicą, czy wybierający pieniądze z bankomatu poza swoim krajem.

 

Inny z pomysłów, który ma poprawić sytuację klientów, to ułatwienie kierowcom przenoszenia za granicę zniżki za bezszkodową jazdę. Obecnie już sama zmiana ubezpieczyciela może w niektórych przypadkach oznaczać konieczność pożegnania się ze zniżkami. Natomiast przy przenoszeniu ubezpieczenia do innego kraju członkowskiego sytuacja jest jeszcze gorsza. Tymczasem bez zniżek ubezpieczenie może kosztować ponad dwukrotnie więcej.

 

KE chce w trakcie planowanej w tym roku rewizji dyrektywy dotyczącej ubezpieczeń komunikacyjnych sprawdzić, czy da się ustandaryzować oświadczenia o bezszkodowej jeździe, tak by łatwiej je było przenosić pomiędzy państwami członkowskimi.

 

Inna koncepcja ma służyć zmniejszaniu przeszkód w funkcjonowaniu firm, które chcą rozszerzyć działalność za granicę. Mają temu służyć np. wspólne kryteria oceny zdolności kredytowej i ułatwienie wymiany danych między rejestrami kredytowymi. Przepisy już teraz pozwalają na udzielanie kredytów w innych krajach członkowskich, jednak banki tego w zasadzie nie robią, ze względu na związane z tym koszty.

 

Propozycje nie są jeszcze zapisane w formie projektu

 

- Wszyscy korzystamy z produktów finansowych, takich jak ubezpieczenia, pożyczki, czy konta bankowe. Ale wciąż nie mamy prawdziwego jednolitego rynku dla konsumenckich produktów finansowych - podkreślał Dombrovskis.

 

Według danych KE obecnie jedynie 7 proc. konsumentów nabywa usługi finansowe w innym państwie członkowskim UE. KE wychodzi z założenia, że to, czy usługodawca jest z kraju, czy z zagranicy, nie powinno mieć znaczenia na prawdziwie jednolitym rynku. Również podmioty świadczące usługi finansowe powinny mieć możliwość korzystania w pełni z całego rynku UE.

 

Przedstawione przez KE propozycje nie są jeszcze zapisane w formie projektu przepisów, ale w planie działań, który będzie przekuwany w kolejnych miesiącach na konkretne zapisy prawne.

 

KE rozpoczyna też konsultacje w sprawie technologii i jej wpływu na europejski sektor usług finansowych; ma to być odpowiedź na dynamiczny rozwój technologii finansowych. KE chce m.in. zachowania neutralności technologicznej. Chodzi o to, by produkty i usługi sprzedawane za pośrednictwem kanałów cyfrowych podlegały tym samym przepisom co usługi i produkty sprzedawane tradycyjnie, np. w oddziałach bankowych. Druga zasada - proporcjonalności - ma gwarantować, że przepisy będą dopasowane do różnych modeli biznesowych oraz do wielkości i rodzaju działalności, jakie obejmują. Trzecia zasada - większej uczciwości - ma pomóc zapewnić przejrzystość, ochronę prywatności i bezpieczeństwo konsumentów.

 

W ramach zapoczątkowanych w czwartek konsultacji KE chce zebrać od zainteresowanych stron informacje na temat wpływu nowych technologii na cały sektor finansowy. Mają jej one pomóc w ocenianiu, czy ramy regulacyjne i nadzorcze są odpowiednie i jakie działania mogą być potrzebne w przyszłości.

 

PAP