- Szedłem po moście, kiedy nagle zobaczyłem, że samochód uderza w jedną, a później w drugą osobę. Szybko stało się jasne, że rozgrywa się dramat, bo samochód jeździł zygzakiem od jednego chodnika do drugiego, próbując taranować jak najwięcej ludzi. Trwało to jakieś 10 sekund. Później pojechał w stronę Westminsteru - powiedział jeden ze świadków ataku.

 

- Na końcu mostu stał autobus. Samochód wjechał między niego a chodnik, na którym stało jakieś sto osób. Nie wiem ile z nich uderzył, bo stanąlem na środku mostu i zatrzymywałem ludzi, żeby tam nie szli. Tylko tyle mogłem zrobić - dodał.

 

-  Na własne oczy widziałem sześć albo siedem osób leżących na asfalcie. Co najmniej jedna z nich nie ruszała się. Nie wiem, czy żyła. Na pewno była nieprzytomna. Wciąż mam przed oczami krew i rannych na ulicy - relacjonował.

 

"Zaczęliśmy uciekać jak szaleni"

 

- Ktoś krzyknął "Uciekajcie, uciekajcie". Zaczęliśmy uciekać jak szaleni. Nie widzieliśmy zamachowca, byliśmy zszokowani, ktoś leżał ranny trzy metry od nas - opowiadał inny świadek.

 

Świadkiem ataku była również reporterka Radia Zet Adrianna Ciejka. Na antenie Polsat News opowiedziała jak teraz wygląda sytuacja w angielskiej stolicy.

 

- Jest spokojnie. Ludzie spacerują, zwiedzają. Wydaje mi się, że oni tak naprawdę jeszcze nie zdają sobie sprawy co stało się kilka przecznic dalej - powiedziała.

 

- Na ulicach widać radiowozy i uzbrojonych funkcjonariuszy, więc można się czuć całkiem bezpiecznie - dodała.

 

Szary hyundai na moście

 

Według doniesień brytyjskich mediów, w środę około godz.15 doszło do co najmniej dwóch incydentów: na Moście Westminsterskim prowadzącym przez Tamizę do parlamentu oraz w pobliżu jednej z bram do gmachu.

 

Sprawca kierujący szarym hyundaiem przejechał przechodniów na chodniku Mostu Westminsterskiego, zanim uderzył w ogrodzenie parlamentu. Fotoreporter Reutersa poinformował, że widział tam kilkanaście osób poszkodowanych. Londyńskie służby ratunkowe podały, że udzieliły pomocy co najmniej dziesięciu pacjentom, którzy odnieśli rany na moście. Z Tamizy wyłowiono żywą, ciężko ranną kobietę.

 

Przy jednej z bram parlamentu napastnik rzucił się z nożem na funkcjonariusza policji pilnującego gmachu, zanim został zastrzelony przez policjantów. Zaatakowany policjant zmarł.

 

Polsat News