Poczęstował pizzą kolegów z pracy. Został zwolniony, bo naraził ich zdrowie. Sprawę bada policja

Polska
Poczęstował pizzą kolegów z pracy. Został zwolniony, bo naraził ich zdrowie. Sprawę bada policja
Pixabay.com/erdemdindar/CC0 Public Domain

Trzech pracowników jednej z łódzkich firm trafiło do szpitala po tym, gdy zjedli pizzę przygotowaną przez jednego z nich. Według "Expressu ilustrowanego” mężczyzna dodał do potrawy marihuanę, bo chciał zrobić swoim kolegom żart. Firma nie potwierdza, że w wypieku był narkotyk, ale poinformowała, że kilku pracowników trafiło do szpitala po zjedzeniu pizzy.

Według dziennika, do dwóch pracowników, którzy zasłabli po zjedzeniu pizzy, wezwano karetkę. Kilka godzin później do szpitala trafił trzeci mężczyzna. Jeden z nich miał przyznać się lekarzom, że poczęstował kolegów pizzą z dodatkiem marihuany.

 

Wszyscy trzej mieli m.in. podwyższone ciśnienie, a także uskarżali się na halucynacje i zawroty głowy.

 

"Obiad był prywatną inicjatywą"

 

Firma Comarch potwierdziła w oświadczeniu, że "w poniedziałek kilku pracowników łódzkiego oddziału firmy po zjedzeniu pizzy przygotowanej przez jednego z kolegów, poczuło się słabo". Według dyrektora PR firmy Marka Wiśniewskiego, mężczyźni jeszcze tego samego dnia, po konsultacjach z lekarzami, zostali wypisani do domów. 

"Czują się już dobrze i wrócili do pracy" - głosi oświadczenie przesłane polsatnews.pl.

 

Jak napisano w nim, wspólny obiad "był prywatną inicjatywą mężczyzn".

 

"Firma nie kontroluje pracowników w kwestiach spożywanych przez nich posiłków. Podjęliśmy już odpowiednie działania wyjaśniające całe zajście, a pracownik został zwolniony. Naraził zdrowie i życie kolegów a firmę na straty finansowe, ponieważ przyczynił się do przestoju w pracy kilku zatrudnionych osób" - wyjaśniono.

 

Przesłuchanie mężczyzn

 

- Do policji nie wpłynęło zawiadomienie w tej sprawie. Jednak po ukazaniu się artykułu podjęto czynności z urzędu. Policjanci dotarli do pokrzywdzonych, którzy zostali przesłuchani. Jednocześnie funkcjonariusze dotarli do wspomnianego kolegi, którego również przesłuchano. Policjanci w kolejnym etapie prowadzonego postępowania muszą uzyskać opinię biegłego dotyczącej ewentualnego zagrożenia zdrowia lub życia pokrzywdzonych  będącego wynikiem podania środków w pizzy. Wówczas zostaną podjęte decyzje co do ewentualnych zarzutów - poinformował polsatnews.pl kom. Adam Kolasa z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

 

expressilustrowany.pl, polsatnews.pl

luq/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze