Z zeznań starszego szeregowego wynika, że był on "wielokrotnie dyskryminowany oraz molestowany seksualnie, zarówno w sposób werbalny jak i fizyczny".


Dochodzenie w sprawie 14 osób


W październiku 2016 roku ofiara poinformowała o sprawie przełożonych. Żołnierz obawiał się, że po praktyce, którą właśnie odbył w innym kraju związkowym, będzie zmuszony do powrotu do rodzimej jednostki w Bawarii.


Z informacji dostarczonej przez Ministerstwo Obrony do Bundestagu wynika, że w wojsku toczy się dochodzenie, którym objęci są dwaj sierżanci, dwaj podoficerowie i dziesięciu szeregowych żołnierzy. Sekretarz stanu w resorcie obrony Markus Gruebel (CSU) informuje w swoim piśmie, że w przeciwieństwie do zajść w Pfullendorf, w tym przypadku chodzi o zdarzenia dotyczącej konkretnej jednostki.


W styczniu do niemieckiej opinii publicznej dotarły informacje o skandalicznych praktykach w koszarach w Pfullendorf w Badenii-Wirtembergii, gdzie dochodziło do czynów seksualno-sadystycznych i do rytuałów przemocy.


"Łapanie za pośladki to forma okazywania zainteresowania kobietą"


Prokuratura w niemieckim Oldenburgu umorzyła natomiast dochodzenie w innej sprawie związanej z molestowaniem seksualnym w wojsku, co wywołało oburzenie minister obrony Ursuli von der Leyen. Chodzi o oskarżenie żołnierki, która poczuła się obrażona obmacywaniem jej przez kolegów.


Dla pani prokurator, która umorzyła dochodzenie, "przyjmowanie pewnych pozycji, zachęcanie do seksu, złapanie za pośladek" to "w męskim rozumieniu" jedynie formy okazywania zainteresowania kobietą, a nie chęć jej obrażenia. Minister von der Leyen w otwartym liście wyraziła oburzenie, zauważając, że wprawdzie niezależny sąd ma prawo do własnej oceny, jednak forma, w jakiej została ona wyrażona, "nie odpowiada duchowi czasu".


Deutsche Welle