- Przejmując nadzór właścicielski nad przedsiębiorstwem w 2015 r. przystąpiliśmy do przejmowania dokumentów z ministerstwa skarbu państwa. Niestety dokumenty, które otrzymaliśmy wskazują na duże uchybienia w zakresie nadzoru właścicielskiego, jeśli chodzi o obowiązki skarbu państwa w stosunku do przedsiębiorstwa, tzn. brak było wielu dokumentów - kontynuował Gróbarczyk.

 

Brak programu naprawczego

 

- W 2016 r. zorganizowaliśmy wiele spotkań ze związkami zawodowymi, ówczesnym zarządem i radą pracowniczą przede wszystkim w celu uzyskania informacji dotyczących bieżącego stanu przedsiębiorstwa. Zeszły rok nie wskazywał na trudną sytuację, jaka ma miejsce w PŻM. Wskazywał tylko i wyłącznie na pewne działania dotyczące uzyskania kredytów, jak również zaciągnięcia kolejnych zobowiązań w celu, jak słyszeliśmy, uzyskania pozytywnej sytuacji przedsiębiorstwa - powiedział minister.

 

Jak dodał, niestety przez cały rok nie powstał program naprawczy, a w oczach poprzedniego zarządu nie był on konieczny.

 

Według Gróbarczyka stan finansów PŻM wskazywał, że należy tam przeprowadzić audyt w celu oceny przedsiębiorstwa. Jak dodał, taki audyt został wykonany i przekazany przewodniczącej sejmowej komisji gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

 

Trudności największego polskiego armatora

 

Powodem wprowadzenia w PŻM w lutym br. zarządu komisarycznego była trudna sytuacja największego narodowego armatora, ciągły brak symptomów poprawy koniunktury na światowym rynku shippingowym, a także brak odpowiednich działań dotychczasowego kierownictwa Grupy PŻM - podał resort gospodarki morskiej.

 

Na stanowisko zarządcy komisarycznego powołano Pawła Brzezickiego, który w latach 1998-2005 pełnił funkcję dyrektora naczelnego szczecińskiego armatora.

 

Państwowe przedsiębiorstwo PŻM jest największym polskim armatorem, posiada w grupie kapitałowej ponad 60 statków. Na ich pokładach pracuje ok. 2,6 tys. marynarzy, a kadra pracująca na lądzie to 250 osób.

 

PAP