Według agencji Reutera nikt nie zginął, choć na razie nie podano oficjalnie tej wiadomości.

 

Nikt nie zginął, kilkunastu rannych

 

"14 pacjentów przebywa w szpitalu, ich stan jest stabilny" - poinformował w rozmowie z AFP przedstawiciel południowosudańskiego rządu. Z kolei agencja Reutera poinformowała o maksymalnie 18 rannych. Jednak według lokalnego dziennika "The National Courier" do szpitala przewieziono w sumie 29 osób.

 

Na pokładzie samolotu linii South Supreme Airlines było 40 pasażerów i pięciu członków załogi. Maszyna leciała ze stołecznej Dżuby i bez problemów wylądowała na lotnisku w Aweil. W drodze powrotnej do Juby samolot miał międzylądowanie w Wau, gdzie doszło do katastrofy - poinformował lokalny dziennik "The National Courier".

 

Prezes linii lotniczych South Supreme Airlines powiedział dziennikowi, że w wypadku nikt nie zginął, a wszystkich pasażerów udało się wyprowadzić z maszyny zanim została zniszczona przez ogień.

 

Zdjęcia spalonej maszyny

 

Sudańska gazeta "The National Courier" pokazała zdjęcia częściowo spalonego wraku maszyny.

 

Na razie niejasne są przyczyny wypadku. Według portalu BBC News lokalne władze informowały, że w czasie zdarzenia występowały problemy z widocznością. Z kolei dziennikarz południowosudańskiej rozgłośni Eye Radio podał, że przed katastrofą z "ogona samolotu wydobywał się dym".

 

Jak ocenił w rozmowie z AFP inżynier pracujący na lotnisku w Wau, "widoczność nie była dobra, samolot lądował ze wschodu na zachód i rozbił się na początku pasa". "Sądzę, że pilot nie widział wyraźnie pasa startowego" - dodał.

 

"Katastrofa była kwestią czasu"

 

"The National Courier" opisał relację pasażera tej samej linii, który leciał na tej samej trasie kilka dni wcześniej i miał stwierdzić, że "taka katastrofa była tylko kwestią czasu".

 

Pas startowy na lotnisku w Wau ma długość 2,5 km.

 

 

The National Courier, polsatnews.pl, PAP