Śledczy zapowiadali, że trwające od blisko dwóch lat postępowanie ws. olsztyńskich policjantów powinno zostać zamknięte do końca marca. O tym, że tak się jednak nie stanie poinformowała PAP w poniedziałek rzeczniczka ostrołęckiej prokuratury Elżbieta Łukasiewicz.

 

Jak wyjaśniła, skierowano już wniosek do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku o przedłużenie tego śledztwa do 30 czerwca. Według niej, stało się tak "z uwagi na konieczność wykonania czynności procesowych mających na celu merytoryczne zakończenie postępowania".

 

"Małe Guantanamo"


Prokuratura podała, że śledztwo toczy się obecnie przeciwko 17 podejrzanym. Są to b. policjanci z komendy miejskiej w Olsztynie, w tym b. naczelnik wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu oraz jego zastępca. Status pokrzywdzonych ma w tej sprawie 35 osób.

 

Funkcjonariusze są podejrzani o stosowanie przemocy, bezprawnych gróźb lub znęcanie się w inny sposób w celu uzyskania zeznań, za co grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Mają też zarzuty przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. Prokuratura zastosowała wobec nich środki zapobiegawcze w postaci zawieszenia w czynnościach służbowych, poręczeń majątkowych, dozorów i zakazów opuszczania kraju.

 

Część policjantów ma zarzuty stosowania przemocy, inni - braku reakcji na bezprawne zachowania kolegów z komendy. Z nieoficjalnych informacji wynika, że brutalne przesłuchania, w czasie których bito, kopano, rażono paralizatorem i poniżano przesłuchiwanych, były nazywane przez funkcjonariuszy "robieniem małego Guantanamo".

 

Śledztwo kilkukrotnie przedłużane


Konsekwencją ujawnienia tych nieprawidłowości była rezygnacja ze stanowiska ówczesnych komendantów: wojewódzkiego i miejskiego w Olsztynie oraz szereg dymisji funkcjonariuszy niższych rangą.

 

Śledztwo trwa od kwietnia 2015 r. i było już kilkukrotnie przedłużane. Początkowo prowadziła je prokuratura z Olsztyna, ale po czterech miesiącach zostało ono przekazane do Ostrołęki, żeby uniknąć posądzenia o stronniczość. Prokuratorskie postępowanie w tej sprawie monitoruje Rzecznik Praw Obywatelskich.

 

PAP