Stoch wygrał w Vikersund. Zmniejsza stratę do Krafta

Świat
Stoch wygrał w Vikersund. Zmniejsza stratę do Krafta
PAP/EPA/TERJE BENDIKSBY

Kamil Stoch wygrał konkurs Pucharu Świata na mamuciej skoczni w Vikersund. W całym cyklu Raw Air, rozgrywanym na czterech norweskich obiektach, zajął drugie miejsce, ustępując Austriakowi Stefanowi Kraftowi.

Skoczek z Zębu zmniejszył też do 31 punktów stratę do Krafta w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W niedzielę Austriak zajął piątą lokatę. Do zakończenia rywalizacji o Kryształową Kulę pozostały dwa konkursy indywidualne i jeden drużynowy w Planicy.

 

Stoch, który był najlepszy także w piątkowym prologu, oddał w niedzielę dwa dalekie skoki, osiągając 238,5 oraz 237 m, wyraźnie wyprzedzając japońskiego weterana Noriakiego Kasai oraz Austriaka Michaela Hayboecka.

 

Kubacki z rekordem życia


Najgroźniejsi rywale Polaka w drugiej serii zawiedli - Kraft uzyskał tylko 215 m, a prowadzący na półmetku zawodów i w całym cyklu Raw Air Andreas Wellinger wylądował na 166. metrze. Niemiec spadł w konkursie na 18. pozycję.

 

Maciej Kot był 14., Dawid Kubacki, który w drugiej serii pobił rekord życiowy (232 m), awansował na 17. miejsce, a Piotr Żyła - na 23.

 

"Nie liczyłem, nie kalkulowałem"

 

Niedzielne zwycięstwo sprawiło, że wzrosły szanse Stocha na zdobycie drugiej w karierze Kryształowej Kuli. Wszystko rozstrzygnie się w przyszłym tygodniu w Planicy, gdzie sezon zakończą dwa konkursy indywidualne i jeden drużynowy.

 

- Byłem skoncentrowany wyłącznie na swoich skokach. Nie liczyłem, nie kalkulowałem. Po prostu chciałem oddać jeszcze jeden fajny lot, jak najdłuższy - powiedział Stoch w krótkim wywiadzie dla TVP.

 

Groźny upadek Bicknera

 

W ostatnim konkursie Raw Air zawodnicy nie szybowali tak daleko jak dzień wcześniej w zawodach drużynowych, gdy Kraft ustanowił rekord świata (253,5 m), a Żyła - rekord Polski (245,5 m). Najdalej skoczył Norweg Johann Andre Forfang - 245,5 m.

 

W pierwszej serii najdłuższym lotem popisał się... Amerykanin Kevin Bickner, osiągając 244,5 m. W drugiej niezwykle ambitnie walczył o odległość, co zakończyło się dla niego groźnym upadkiem. Służby ratownicze zniosły go z obiektu na noszach. Później jednak na Twitterze żartobliwie napisał: "Boli mnie żołądek, ale to chyba dlatego, że mam za sobą weekend ze skokami i teraz czas na tłustą kolację". 

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze