Melenchon, alterglobalista z ekologicznym nastawieniem, który nazywa siebie kandydatem "Francji niepokornej", w swym przemówieniu atakował wszystkich rywali oraz główne instytucje państwa francuskiego.

 

Najnowsze sondaże sytuują go jako kandydata do zajęcia czwartej pozycji w wyścigu do Pałacu Elizejskiego, w którym uczestniczy formalnie jedenastu kandydatów, co oznacza, że ma szanse wyprzedzenia Hamona.

 

"Walka na wiece"


Hamon zwołał na niedzielę swój wiec przedwyborczy. Nie liczy jednak na zgromadzenie na nim tylu zwolenników co Melenchon, ponieważ wybrał jako miejsce zgromadzenia niezbyt wielki paryski kompleks sportowy Bercy.

 

"Walka na wiece" między dwoma głównymi kandydatami francuskiej lewicy może pozostać bez większego znaczenia, ponieważ żaden z sondaży nie daje im na razie realnych szans na przejście 23 kwietnia do drugiej tury wyborów prezydenckich - w maju.

 

Obecnie Hamon zajmuje czwartą pozycję po konserwatyście Francois Fillonie, centryście  Emanuelu Macronie i skrajnie prawicowej Marine Le Pen.

 

Coraz bliżej Hamona


Ostatnie badania opinii publicznej cytowane w sobotę przez francuskie media elektroniczne pokazują, że Melenchon zbliżył się na niewielką odległość do Hamona, któremu swe poparcie cofnęli czołowi politycy Partii Socjalistycznej. Wolą oni wesprzeć Macrona, który był przez dwa lata ministrem gospodarki w gabinecie obecnego prezydenta Francji, socjalisty Francois Hollande'a.

 

PAP