Grizz, dziesięciomiesięczny owczarek, dopiero niedawno zaczął trening, na którym miał się uczyć wykrywania materiałów wybuchowych. W piątek nad ranem czasu lokalnego uciekł opiekunom i wbiegł na pas startowy na lotnisku w Auckland w Nowej Zelandii.

 

Decyzja centrum kryzysowego

 

Rzeczniczka lotniska tłumaczyła, że na tak dużej przestrzeni trudno było złapać psa, było też za ciemno.

 

Pracownicy usiłowali złapać zwierzę.

 

- Próbowaliśmy wszystkiego - jedzenia, zabawek, innych psów, nic nie przyniosło rezultatu. Decyzję podjęło Centrum Kryzysowe lotniska  - poinformowała rzeczniczka portu lotniczego.

 

"Nasze myśli są z opiekunem”

 

Informację potwierdzili pracownicy lotniska na Twitterze. "Pies został zastrzelony dziś rano, po tym jak obsługa próbowała go złapać przez trzy godziny. Nasze myśli są z opiekunem" - napisali na profilu lotniska w serwisie społecznościowym.

 

 

 

Szkolący psa ośrodek ochrony lotnictwa zamieścił na Facebooku stare zdjęcie Grizza.

 

 

 

Niezrozumiała decyzja służb

 

Żal i oburzenie z powodu decyzji lotniska wyraziło wielu internautów.

 

- Wstydzę się być Nowozelandką. Nie ma dla tego wytłumaczenia - napisała jedna z nich. Niektórzy pytali też, dlaczego nie użyto pistoletu z zastrzykiem uspokajającym.

 

 

 

CNN, BuzzFeed