Rotunda jest jednym z symboli stolicy. Zgodę na jej demontaż wydał w styczniu 2015 r. ówczesny konserwator zabytków Piotr Brabander. Rozbiórka Rotundy trwa od ubiegłego tygodnia. Z decyzją nie zgadza się obecny konserwator, który wydał zakaz rozbiórki. Jego zdaniem możliwe byłoby oryginalnej konstrukcji budynku. Chce się też domagać wpisania konstrukcji do rejestru zabytków.

 

Wydana przez niego w czwartek decyzja o wstrzymaniu rozbiórki jest ważna przez dwa tygodnie. W tym czasie wojewódzka konserwator zabytków Barbara Jezierska ma możliwość wszczęcia postępowania w sprawie wpisu konstrukcji Rotundy do rejestru zabytków i objęcia jej ochroną. Krasucki już raz - w zeszłym tygodniu - skierował do niej propozycję wpisania budynku do rejestru, jednak wtedy spotkała się ona z odpowiedzią odmowną.

 

"Chciałem zyskać czas"

 

- Przede wszystkim chciałem zyskać czas na to, żeby rozmawiać z projektantami budynku o ewentualnej korekcie, gdyż zachodzą nowe przesłanki i nowe okoliczności, które należy uwzględnić w projekcie nowej Rotundy, a które wcześniej nie były brane pod uwagę - wyjaśnił  Krasucki dziennikarzom PAP. - Jesteśmy umówieni na początku przyszłego tygodnia na dłuższe spotkanie w tej sprawie - dodał.

 

Jak tłumaczył konserwator, wydanie decyzji o wstrzymaniu prac w Rotundzie wynika z faktu, że w efekcie dotychczasowych prac rozbiórkowych wyszło na jaw, że wciąż istnieje "autentyczna, bardzo nowatorska, jak na swoje czasy, konstrukcja" tego obiektu. Pochodzi ona jeszcze z lat 60., kiedy powstawał pierwszy budynek Rotundy i w ocenie Krasuckiego "wcale nie jest w takim złym stanie".

 

- Do tej pory prawie wszyscy utrzymywali, że jest to konstrukcja wtórna, w złym stanie, że zostało to zmienione po wybuchu w 1979 r., że po pierwotnym budynku został tylko jego kształt zewnętrzny. Takie informacje znalazły się także w dokumentach i decyzjach - dodał. W lutym 1979 r. doszło do tragicznego w skutkach wybuchu gazu w okolicach Rotundy - w jego wyniku budynek został zniszczony w 70 proc.

 

Według Krasuckiego, prac rozbiórkowych nie poprzedziła "szczegółowa ekspertyza", która oceniłaby stan konstrukcji budynku. Obiekt nie został też - jak zaznaczył konserwator - poddany analizie historycznej.

 

"Nie mówiłbym o błędzie konserwatora"

 

Pytany, czy w sprawie Rotundy błąd popełnił jego poprzednik, który wydał zgodę na rozbiórkę, Krasucki powiedział, że choć dokumenty istotnie mówią o tym, że 70 proc. substancji budynku zostało w wybuchu z końca lat 70. zniszczonych, to nie precyzuje - które. Krasucki wskazał również, iż w momencie podejmowania decyzji konserwator "ma 30 dni na uzgodnienie projektu budowlanego" i "głównie bazuje na dokumentach przekazanych mu przez urząd dzielnicy (Śródmieście - red.)". - To nie jest czas na prowadzenie jakichś rozbudowanych analiz konstrukcyjnych, inwentaryzacji czy analiz historycznych - argumentował obecny konserwator. - Nie mówiłbym o błędzie konserwatora; po prostu wówczas, na podstawie tamtych dokumentów nie miał wiedzy, no a reszta to już w zasadzie w dużej mierze zależy od ustaleń dzielnicy, która prowadziła postępowanie i przede wszystkim samej dokumentacji projektowej - dodał.

 

Błędne było - zdaniem Krasuckiego - przyjęcie "a priori, na początku" założenia, że "całą konstrukcję się usuwa", które to założenie "później skutkowało takimi a nie innymi decyzjami" w sprawie Rotundy. Zaznaczył, że założenie to "nie było jakoś bardzo ujawnione i w powszechnym odczuciu nadal większość uważa, że w Rotundzie zostanie wykorzystana też obecna konstrukcja". - Więc to jest pytanie, czy na tamtym etapie np. dzielnica Śródmieście nie powinna była wymagać ekspertyzy konstrukcyjnej, albo czy projektanci nie powinni byli wykonać dokładnej inwentaryzacji - stwierdził konserwator. Zastrzegł zarazem, że nie chce w tej sprawie wskazywać winnych, ponieważ mogłoby to być duże grono.

 

Pytany, czy miasto ma zamiar partycypować w kosztach wynikających z ewentualnej zmiany projektu przebudowy Rotundy, Krasucki odpowiedział: "Nie wydaje mi się". - Mamy do czynienia z inwestorem, którym jest bogata spółka skarbu państwa, której - wydaje mi się - zależy na zachowaniu obiektu. O tym świadczyły przeprowadzone przez nią rozbudowane konsultacje. I mamy do czynienia z wartościowym obiektem oraz nowymi okolicznościami w sprawie - mówił.

 

Stała od ponad 50 lat

 

Rotunda znajduje się przy skrzyżowaniu głównych arterii miasta - Al. Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej. Właścicielem Rotundy jest bank PKO BP, jego przedstawiciele przekonywali pod koniec ubiegłego roku, że budynek jest w złym stanie technicznym, dlatego wymaga gruntownej przebudowy.

 

Koszty przebudowy budynku pokrywa bank PKO BP.

 

Rotunda została oddana do użytku w 1966 r. Koncepcja budynku powstała w latach 60. jako zwieńczenie Pasażu Wiecha, w ramach projektu Ściany Wschodniej, tj. zabudowy wschodniej strony ulicy Marszałkowskiej, pomiędzy Alejami Jerozolimskimi a ulicą Świętokrzyską. Zabudowa tego terenu stanowi jeden z najważniejszych przykładów powojennego modernizmu w Polsce.

 

15 lutego 1979 r. w budynku Rotundy wybuchł gaz, zginęło 49 osób, a ponad 110 zostało rannych. O odbudowie gmachu PKO władze zadecydowały tuż po eksplozji. Otwarcie zmodernizowanej Rotundy nastąpiło 27 października 1979 r.

 

Polsat News, onet.pl, PAP