Kaczyński pytany w wywiadzie dla portalu Onet o to, czy dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast jest przesądzona, odpowiada: "Będziemy próbować". - Nie sądzę, żeby można było wybierać w jednej turze - podkreślił pytany o możliwość ograniczenia w tej sprawie.

 

- Podczas spotkań z działaczami PiS padały różne propozycje. Część z nich uznałem za całkowicie nierealne, jak choćby zniesienie kwot dla kobiet. Tego na pewno nie zrobimy - dodał prezes PiS.

 

Sądzi, że wkrótce zostanie podpisana umowa ws. wspólnego startu w wyborach samorządowych z Partią Polska Razem Jarosława Gowina. - Gowin na pewno będzie chciał. Natomiast niektórzy jego działacze na pewno będą kandydować z lokalnych komitetów wyborczych. My postulujemy, aby ta jedność była pełna - podkreślił.

 

"Nasza operacja przyniosła korzyści"

 

Prezes PiS był też pytany o okoliczności wyboru Donalda Tuska na szefa RE, przy sprzeciwie polskiego rządu, który zgłosił swojego kandydata. - Oceniam wynik tej operacji jako obciążający na rynku wewnętrznym, bo nie wykluczam, że będą sondażowe straty. Ale je szybko odrobimy - nie mam żadnych wątpliwości. A jeśli chodzi o rachunek międzynarodowy, to nasza operacja przyniosła korzyści - uznał.

 

Według Kaczyńskiego, "jeszcze na jesieni nie było żadnej wątpliwości, że bez naszej zgody Tusk nie może zostać ponownie wybrany". Prezes PiS poinformował, że podczas jego rozmowy na początku lutego w Warszawie kanclerz Niemiec Angela Merkel "już wyraźnie popierała Tuska".

 

- W momencie, w którym myśmy zaczęli operację przeciw Tuskowi, była już podjęta decyzja pani Merkel, żeby go przepchnąć za wszelką cenę. Cała gra sprowadzała się do tego, czy będzie jeden, czy ewentualnie dwa głosy przeciw, a to byłby już wielki sukces - dodaje.

 

"Misiewicz powinien zniknąć ze sceny publicznej"

 

Pytany, czy Tusk został wybrany legalnie, Kaczyński odpowiada: "Legalność jest oczywista".

 

Odnosząc się do przyszłych kontaktów z Tuskiem jako szefem Rady Europejskiej powiedział, że to zależy od niego i jego postawy. - Po wyborze przyjął postawę koncyliacyjną. Jeśli będzie to kontynuował, to jakieś kontakty będą i to będzie też pokazywało, że jednak warto było. Bo wcześniej postawy koncyliacyjnej nie przyjmował nawet w najmniejszym stopniu - ocenił Kaczyński.

 

Lider Prawa i Sprawiedliwości "generalnie dobrze" ocenia rządy Antoniego Macierewicza w MON, choć - jak dodaje - "było to nieszczęście z Bartłomiejem Misiewiczem". - Moje stanowisko jest całkowicie jednoznaczne: on powinien zniknąć ze sceny publicznej. Jest bardzo młody i być może kiedyś wróci. Ale to musi potrwać - podkreślił.

 

Na uwagę, że Misiewicz nadal jest w radzie politycznej PiS, Kaczyński odpowiada, że "można byłoby go usunąć tylko przy zastosowaniu procedur i dokładnym zbadaniu, co rzeczywiście zrobił". - Bo tylko to może być podstawą, a nie to, co o nim głoszono w różnych mediach. (...) Na pewno mu w głowie zaszumiało, ale dla usunięcia z partii muszą być rzeczy bardziej konkretne - mówił.

 

PAP