Uczelnie nie zgadzają się na wykłady działaczki ruchu pro-life. Gowin wyraża zaniepokojenie

Polska
Uczelnie nie zgadzają się na wykłady działaczki ruchu pro-life. Gowin wyraża zaniepokojenie
PAP/Radek Pietruszka/Wikimedia Commons/Piotr Drabik

Wicepremier minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin wyraził w środę zaniepokojenie, że władze kilku polskich uniwersytetów zakazały organizacji w swoich murach wykładu prawniczki, działaczki ruchu pro-life Rebecki Kiessling. Drogą do prawdy jest dialog - ocenił.

"Z niepokojem i smutkiem przyjąłem informację, że władze kilku polskich uniwersytetów wydały zakaz zorganizowania w swoich murach wykładu Pani Rebecki Kiessling - amerykańskiej prawniczki i działaczki ruchu pro-life" - napisał w środę Jarosław Gowin w stanowisku dotyczącym wolności słowa na polskich uczelniach. Ukazało się ono na stronie resortu nauki.

 

Wykłady Rebecki Kissling, organizowane przez Ordo Iuris, miały się odbyć na uczelniach w różnych miejscach Polski. Spotkało się to z protestami części studentów. Wykład odwołano m.in. na Uniwersytecie Warszawskim. Działaczkę przedstawiono jako "poczętą w wyniku gwałtu i uratowaną ze względu na ówczesny zakaz aborcji amerykańską prawniczkę i mówczynię pro-life, prezes organizacji Save the1".

 

"Drogą do prawdy jest dialog"

 

"Misją uniwersytetu jest dążenie do prawdy. Droga zaś do niej to dialog, ścieranie się przeciwstawnych, racjonalnie uzasadnionych stanowisk, szacunek dla wolności myśli i pluralizmu" - skomentował Gowin. "Z przykrością muszę stwierdzić, że decyzję władz wspomnianych uniwersytetów odbieram jako zaprzeczenie tych wartości. Konstytucyjna zasada autonomii uczelni służy poszerzaniu wolności badań naukowych oraz wolności słowa. Powinna być gwarancją dla szerokich swobód, a nie narzędziem do ich ograniczania".

 

"Trudno, bym milczał"

 

Gowin napisał, że w polskich uczelniach zdarzają się wykłady, konferencje czy pokazy artystyczne, które przekraczają najbardziej elementarne tabu zachodniej cywilizacji, a w istocie uderzają w ogólnoludzkie wartości. "Niezależnie od tego, na jak ciężką próbę wystawia to moje poczucie smaku i zmysł prawdy, konsekwentnie wstrzymywałem się od interwencji - w duchu szacunku dla autonomii uczelni i wolności akademickiej. Trudno jednak, bym milczał, gdy zasadom tym sprzeniewierzają się - w mojej ocenie - ci, którzy powołani są do roli ich strażników" - ocenił.

 

"Jest to dla mnie tym bardziej nie do zaakceptowania, że w przypadku wykładu Pani Kiessling mamy do czynienia nie z prezentacją argumentów na rzecz któregoś ze stanowisk skrajnych, lecz z obroną najprostszej wartości: ludzkiego życia. Z poglądami Pani Kiessling można się zgadzać lub nie, lecz zabranianie ich artykułowania jest niczym innym jak cenzurą" - napisał.

 

"Obrona zasady wolności myśli i słowa"  

 

Gowin zaznaczył, że jego głos to głos "w obronie fundamentalnej dla uniwersytetu, zasady wolności myśli i słowa". Dodał też, że jest to "wyraz troski, by polskie uczelnie nie zostały poddane ideologicznemu dyktatowi". Minister podziękował wszystkim, zwłaszcza organizacjom studenckim, "za jasne wyrażenie sprzeciwu wobec praktyki, która niszczy ducha prawdy".

 

"Aborcja trudniejszym doświadczeniem niż gwałt"

 

Kiessling występowała w poniedziałek Sejmie. Próbowała tam przekonać, że aborcja powinna być zakazana we wszystkich przypadkach, także w sytuacji ciąży będącej wynikiem gwałtu. Wyrażała opinię, że wiele kobiet nie zdecydowałoby się na aborcję, gdyby nie była ona legalna. - Wiele kobiet w naszej organizacji, które przeszły aborcję, mówi, że aborcja była trudniejszym doświadczeniem niż gwałt, bardziej brutalnym - powiedziała.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze