Rzecznik poinformował, że w środę Tusk weźmie udział w sesji plenarnej PE w Strasburgu, "gdzie ma przedstawić informacje z posiedzenia Rady Europejskiej. - W środę 15 marca będzie przebywał w Strasburgu. Dlatego nie będzie miał możliwości złożenia zeznań w Polsce tego dnia" - poinformował rzecznik Preben Aamann.

 

Śledztwo przeciwko b. szefom SKW prowadzi wydział wojskowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jej rzecznik Michał Dziekański poinformował, że Tusk - b. premier, który w zeszłym tygodniu uzyskał reelekcję na przewodniczącego Rady Europejskiej - jest wezwany w tym śledztwie jako świadek.

 

Dziekański powiedział, że Tusk jest wezwany nie na wtorek, a na środę 15 marca. Innych szczegółów śledztwa nie chciał podać, powołując się na jego niejawny charakter.

 

Chodzi o przekroczenie uprawnień

 

W grudniu 2016 r. ujawniono, że w śledztwie postawiono zarzuty b. szefom SKW Januszowi Noskowi i Piotrowi Pytlowi. Zarzuty - jak informował wtedy prok. Michał Dziekański - polegają na "przekroczeniu uprawnień funkcjonariusza publicznego wskutek podjęcia współpracy ze służbą obcego państwa bez zgody prezesa Rady Ministrów, wymaganej przez ustawę o SKW i SWW".

 

"Zawarta w kwietniu 2010 r., tuż po katastrofie smoleńskiej, umowa o współpracy między SKW i FSB dotyczyła współdziałania stron przeciwko zagrożeniom odnoszącym się do którejkolwiek ze stron. A takim zagrożeniem dla FSB były m.in. działania podejmowane przez Amerykanów oraz NATO. Na celowniku SKW znalazł się prok. Marek Pasionek, który był jednym z prokuratorów nadzorujących śledztwo Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie katastrofy smoleńskiej" - pisała w grudniu "Gazeta Polska Codziennie".

 

Art. 9 ustęp 2 ustawy o służbach kontrwywiadu i wywiadu wojskowego stanowi, że podjęcie przez szefów obu służb współpracy z "właściwymi organami i służbami innych państw" może nastąpić po uzyskaniu zgody prezesa Rady Ministrów, który przed wyrażeniem zgody zasięga opinii ministra obrony narodowej.

 

Funkcjonariusze FSB mieli swobodnie poruszać się po siedzibie SKW

 

W grudniu TVN i "Gazeta Wyborcza" podawały, że chodzi o umowę zawartą przez SKW w 2010 r. z rosyjskimi służbami specjalnymi, związaną z koniecznością wycofania z Afganistanu polskiego kontyngentu wojskowego, dla którego droga powrotna prowadziła przez teren Rosji. "Umowa pozwalała na sprawne, bezpieczne wycofywanie naszych żołnierzy oraz sprzętu z Afganistanu" - podała TVN, powołując się na rozmówców ze służb.

 

Według portalu niezalezna.pl pod lupą śledczych znalazły się m.in. wizyty Rosjan w siedzibie SKW oraz delegacje gen. Janusza Noska oraz Piotra Pytla do Rosji. "Według świadków przebywający w Polsce funkcjonariusze FSB mieli możliwość swobodnego poruszania się po siedzibie SKW, a na służbowym parkingu stał ich samochód, którego nie sprawdzono m.in. pod kątem urządzeń szpiegowskich. Takich przywilejów nie mieli oficerowie SKW, którzy podczas wizyty w Rosji byli pod stałą obserwacją i kontrolą FSB" - napisał portal, odwołując się do informacji "GPC".

 

Gen. Nosek: była zgoda Tuska na podjęcie współpracy

 

- W mojej ocenie cała sprawa ma charakter wybitnie polityczny. Jest ukierunkowana wyłącznie na dyskredytację kierownictwa służb za rządów PO, a pośrednio w ten sposób również samego ówczesnego premiera - tak sprawę przeciwko byłym szefom SKW i kwestię wezwaniaTuska na przesłuchanie skomentował w rozmowie z RMF FM generał Janusz Nosek, były szef SKW.

 

Podkreślił, że  umowa z Rosjanami nie zagrażała bezpieczeństwu państwa. - Wręcz przeciwnie, ona służyła interesom państwa i służyła bezpieczeństwu - zaznaczał.

 

Według niego premier miał też pełną wiedzę o całej współpracy. - Skoro wyrażał zgodę, to miał również w tym zakresie odpowiednią wiedzę - powiedział gen. Nosek.

 

PAP, rmf24.pl