Filipiny: wznowiono rozmowy pokojowe z komunistycznymi rebeliantami

Świat
Filipiny: wznowiono rozmowy pokojowe z komunistycznymi rebeliantami
PAP/EPA/FRANCIS R. MALASIG

Filipińskie władze zgodziły się na ponowne ustanowienie rozejmu z komunistycznymi rebeliantami i tym samym wznowienie rozmów pokojowych, by położyć kres trwającemu od blisko 50 lat konfliktowi.

Do porozumienia doszli negocjatorzy strony rządowej oraz przedstawiciele Narodowego Frontu Demokratycznego, czyli ramienia politycznego Komunistycznej Partii Filipin - wynika ze wspólnego komunikatu, na który powołuje się agencja AFP.

 

"Strony mają kontynuować formalne rozmowy pokojowe i potwierdzić wszystkie (dotychczasowe) porozumienia", które zawarto, zanim rokowania zostały gwałtownie zerwane w lutym br. - napisano w komunikacie po spotkaniu w Utrechcie w Holandii.

 

Prezydent i szef rządu Rodrigo Duterte, który określa się jako socjalista, tuż po rozpoczęciu urzędowania w czerwcu ub.r. uwolnił przywódców rebelii, aby rozpocząć negocjacje pokojowe.

 

Zintensyfikowanie ataków


Ale w lutym br. prezydent ogłosił zerwanie obowiązującego od prawie pół roku rozejmu z komunistycznymi rebeliantami i wezwał żołnierzy do gotowości. Wcześniej podobne kroki podjęli partyzanci, którzy wznowili krwawe ataki na wojskowych.

 

W zeszłym tygodniu Duterte nakazał policji i wojsku zintensyfikowanie ataków na rebeliantów po tym, jak w zorganizowanej przez nich zasadzce śmierć poniosło czterech policjantów.

 

30 tys. ofiar


Komunistyczna Partia Filipin oraz jej zbrojne skrzydło Nowa Armia Ludowa zostały wpisane na amerykańską i europejską listę organizacji terrorystycznych.

 

Według oficjalnych danych zapoczątkowana w 1969 roku komunistyczna rebelia pochłonęła co najmniej 30 tys. ofiar śmiertelnych, ale według obserwatorów od lat stale słabnie. Co roku na Filipinach dochodzi do sporadycznych ataków Nowej Armii Ludowej na firmy górnicze czy plantacje bananów. Według władz coraz większa zależność rebeliantów od wpływów z wymuszeń od firm czy biednych wieśniaków jest dowodem na spadek poparcia wśród miejscowej ludności.

 

Jeszcze przed wyborami prezydenckimi z maja 2016 r. populistyczny kandydat Duterte obiecywał rozprawienie się z plagami nękającymi filipińskie społeczeństwo - przestępczością, korupcją i biedą. Zapowiadał również, że komunistyczni rebelianci mogą odegrać pewną rolę w jego rządzie, co wywołało zaniepokojenie w siłach zbrojnych.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze