Juncker: nie chcemy nowej żelaznej kurtyny w Europie

Świat
Juncker: nie chcemy nowej żelaznej kurtyny w Europie
PAP/EPA/OLIVIER HOSLET

Idea Unii Europejskiej o wielu prędkościach nie zmierza do podzielenia kontynentu nową żelazną kurtyną - zapewnił w Brukseli po unijnym szczycie przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

- Zauważyłem, nie bez zaskoczenia, że to (UE wielu prędkości – ted.) jest postrzegane przez pewnych kolegów jako wprowadzenie nowej linii podziału, jak nowa żelazna kurtyna między Wschodem a Zachodem. Nie taki jest zamiar- powiedział Juncker.

 

Koncepcja Unii wielu prędkości zakłada zróżnicowanie tempa integracji i umożliwianie zacieśniania współpracy w różnych dziedzinach chętnym do tego krajom UE.

 

Jest to jedna z opcji przedstawionych przez Komisję Europejską w tzw. białej księdze dotyczącej przyszłości Unii. Zyskuje ona poparcie w zachodnioeuropejskich państwach członkowskich.

 

 

Będzie dyskusja na szczycie w Rzymie

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk mówił, że nie ma wątpliwości, że koncepcja UE wielu prędkości będzie jednym z tematów dyskusji przed szczytem w Rzymie.

- Rozumiem, jakie są tego powody. Niektórzy oczekują systemowych zmian, które poluzowałyby wewnątrzunijne łącza i wzmocniłby rolę krajów w relacjach wspólnotowych. Inni, przeciwnie, szukają głębszego wymiaru integracji, nawet jeśli miałby to dotyczyć tylko wybranych państw członkowskich - opisywał Tusk.

Zastrzegł, że biorąc pod uwagę interes 27 krajów w kontekście zbliżających się negocjacji dotyczących Brexitu, ale również przez wzgląd na długoterminowy, strategiczny interes UE, będzie wzywał wszystkich do utrzymania politycznej jedności.

- Podczas dyskusji różnych scenariuszy dla Europy naszym głównym celem powinno być wzmocnienie wzajemnego zaufania i jedności pomiędzy +27+. Po dzisiejszej debacie mogę powiedzieć, że wszyscy liderzy zgodzili się z tym celem - relacjonował szef Rady Europejskiej.


"Już teraz mamy Europę dwóch prędkości"

 

Zarówno Tusk jak i Juncker zwracali jednocześnie uwagę, że już teraz traktaty przewidują możliwości pogłębionej współpracy tylko niektórych krajów unijnych.

 

Szef KE podkreślał, że przykładem takich podziałów jest nie tylko strefa Schengen i wspólna waluta euro, ale funkcjonują one też wewnątrz eurolandu. Przypomniał, że tylko 10 z 19 krajów strefy euro pracuje nad wprowadzeniem podatku od transakcji finansowych.  - Już teraz mamy Europę dwóch prędkości - mówił Juncker. Jak dodał, takie podejście nie jest przeciwko "nowym państwom członkowskim".

 

Według niego scenariusz różnych prędkości, który w białej księdze UE nazywany jest "ci którzy chcą więcej, robią więcej" nie jest związany z "ponownym rozpatrywaniem budżetu UE". - Uważam, że istnieje pewne nieporozumienie, jeśli chodzi o Europę wielu prędkości. Niektórzy myślą, że chodzi o wykluczanie (części państw członkowskich). Naszym zdaniem cały proces europejski powinien być inspirowany przez włączenie do społeczności - przekonywał Juncker.

 

Tusk podkreślał, że najlepszym powiedzeniem, jakim może opisać piątkową debatę powinno być: "jeśli chcesz iść szybko, idź sam, jeśli chcesz iść daleko idź wspólnie".  - Taki był dziś nastrój na sali obrad- relacjonował.


Premier Włoch: Unia różnych prędkości to stan rzeczywisty

 

Premier Włoch Paolo Gentiloni stwierdził w Brukseli, że Unia różnych prędkości jest konieczna. Zapewnił, że nie oznacza to wykluczenia kogokolwiek.

 

- Przesłanie z naszej strony na temat Europy różnych prędkości jest bardzo proste: nie mówimy o Europie a la carte, mówimy o realnej sytuacji, która ma miejsce- powiedział dziennikarzom szef włoskiego rządu.

 

 - To konieczny kierunek marszu, bo pozwoli robić kroki naprzód grupom krajów, gdyby doszło między nimi do porozumienia. To wybór, którego dokonuje się w ramach traktatów pozwalając wszystkim na przystąpienie bez żadnej logiki wykluczenia - oświadczył Gentiloni.

 

Wyraził przekonanie, że Unia różnych prędkości to nie rezultat niedawnego spotkania przywódców Francji, Włoch, Niemiec i Hiszpanii w Wersalu, "przeciwko - jak dodał - innym, czy też krok krajów zachodnich przeciwko państwom Grupy Wyszehradzkiej".

 

Jego zdaniem UE różnych prędkości to już "stan rzeczywisty w Europie".  - To przesłanie, które mówi, iż Unia musi odpowiadać na apele obywateli i musi to robić elastycznie i błyskawicznie, co nie może zależeć od faktu, że jeden czy dwa kraje mają moc, by tego zabronić - mówił premier Włoch. Gentiloni powtórzył, że nie podoba mu się Europa, która "bardzo rygorystycznie podchodzi do budżetu i jest bardzo tolerancyjna w kwestii polityki relokacji migrantów".

 

PAP, polsatnews.pl

 

ptw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze