- W naszej ocenie ta decyzja nie wróży nic dobrego Europie, to zła decyzja dla Europy - powiedziała Mazurek.

 

- Gratuluje odwagi premier Beacie Szydło i ministrowi Witoldowi Waszczykowskiemu, którzy przedstawiali argumenty w naszej ocenie dyskwalifikujące Donalda Tuska na druga kadencję  - dodała.


Jej zdaniem "Polska musiała bronić swoich interesów, nie mogła się zgodzić na kandydaturę Donalda Tuska" . - Dlaczego? - mówiliśmy o tym wielokrotnie – stwierdziła.

 

"Niczego dobrego to nie wróży"


Rzeczniczka PiS stwierdziła, że "to pierwszy raz w historii przywódcy państw europejskich popierają człowieka wbrew stanowisku rządu z kraju, z którego ten człowiek pochodzi".  - W naszej ocenie niczego dobrego to dla Europy na przyszłość nie wróży - oceniła.

 

- Oby ten precedens nie miał negatywnych skutków w dalszym funkcjonowaniu Unii Europejskiej - dodała.

 

Pytana o stanowisko węgierskiego premiera Victora Orbana, który zagłosował za Tuskiem odparła: "Zapewne zaszły jakieś okoliczności, które spowodowały, że Victor Orban zmienił zdanie . Nie znam tych okoliczności więc trudno mi to komentować".

 

Brudziński chwali premier

 

"Premier Beata Szydło swoją twardą i bezkompromisową postawą wobec kandydata A.Merkel dała dowód, że jest dumną Polką i Europejką. Szacun" - napisał wiceprezes PiS Joachim Brudziński na Twitterze.

 

 

"I wszystko jasne, od dziś Pan Tusk wygłaszając swoje impertynencje pod adresem Polski mówi to nie jako przedstawiciel suwerennego rządu RP w Brukseli na ważnym stanowisku Szefa Rady Europejskiej, tylko jako polityk "wiszący" na autorytecie Kanclerz Angeli Merkel" - dodał Brudziński w kolejnym wpisie.


Czarnecki: precedens zlekceważenia państwa, z którego pochodził kandydat


- Okazało się, że UE wybrała wygodniejszego dla siebie kandydata, który daje gwarancje, że będzie prowadził politykę proimigracyjną, której celem jest relokacja uchodźców - stwierdził eurodeputowany Ryszard Czarnecki.

 

- Dzisiaj zdecydowano się na precedens zlekceważenia woli państwa, z którego kandydat pochodził, a to może rodzić w przyszłości bardzo niebezpieczne sytuacje - dodał.

 

Zdaniem wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego nastąpiło "wyraźne zachwianie unijnej solidarności". Pytany o to, czy reelekcja Donalda Tuska przy sprzeciwie polskiego rządu to porażka naszej dyplomacji odpowiedział, że polski rząd nie mógł zgodzić się na kandydaturę Tuska, ponieważ obecny szef RE "łamał zasady neutralności i ingerował w wewnętrzne sprawy Polski".

 

Eurodeputowany PiS nie uważa, że teraz zmieni się coś w relacjach i współpracy polskiego rządu z Donaldem Tuskiem. Zaznaczył, że Tusk przez 2,5 roku "nie chciał współpracować z polskim rządem".  - Nie sądzę, żeby teraz chciał współpracować - uznał.

Wiceszef PE nie sądzi też, że poparcie Tuska przez wszystkie państwa Grupy Wyszehradzkiej z wyjątkiem Polski zmieni stosunki wewnątrz grupy V4.

 

polsatnews.pl, PAP