Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak dzień po wypadku zapewnił, że kolumna z premier Szydło jechała zgodnie z przepisami. W miejscu, w którym doszło do zderzenia ograniczenie prędkości wynosi 50 km/h.


Jak podała "Rzeczpospolita", rejestratory z rządowej limuzyny premier, które zbadał biegły wykazały, że w momencie naciśnięcia hamulca, licznik wskazywał 85 km/h. Szacuje się, że między zdjęciem nogi z gazu a naciśnięciem hamulca mija ok. 1,5 sekundy. "A to pozwala zakładać, że tuż przed hamowaniem samochód jechał szybciej" - napisał dziennik.


Mógł przyspieszyć przed wypadkiem


Możliwe jednak, że kolumna poruszała się po ulicach Oświęcimia z dozwoloną prędkością, a kierowca przyspieszył tuż przed zderzeniem, żeby wyprzedzić seicento. Tę kwestię zbadają biegli powołani przez krakowską prokuraturę.


"Rz" poinformowała, że zabezpieczono rejestratory jedynie z limuzyny premier Szydło. Dwa pozostałe samochody, decyzją prokuratorów prowadzących czynności tego dnia, wróciły do Warszawy.


Naprawa z polisy OC


Jak podkreśliła "Rzeczpospolita", jeżeli okaże się, że winny wypadku jest Sebastian K., któremu postawiono już zarzut spowodowania kolizji, koszty naprawy rządowej limuzyny zostaną pokryte z jego policy OC. A mogą one wynieść nawet 300 tys. zł.


Wina kierowcy BOR oznacza brak dodatkowych pieniędzy na naprawę auta, bo to nie posiada autocasco (AC). Brak tego ubezpieczenia rządowych aut to - według "Rzeczpospolitej" nic nowego. Koszty polisy są bardzo wysokie (nawet 200 tys. zł rocznie), samochody są cały czas pod opieką funkcjonariuszy BOR, a zasady jazdy w kolumnie uprzywilejowanej mają ograniczać do minimum ryzyko zniszczenia ochranianego auta.


Uszkodzona klatka bezpieczeństwa


Dziennik ustalił, że nawet po naprawie auta premier, może ono nie wrócić do jazdy z VIP-ami. Uszkodzona bowiem została m.in. pancerna klatka bezpieczeństwa.


Auto nie może zostać sprzedane. Możliwe, że zostanie ono przekazane CBŚP do celów operacyjnych.


Limuzyny na Światowe Dni Młodzieży


Dziennik porusza także niejasności ws. zakupu dwóch opancerzonych audi (drugim porusza się prezydent). Auta kupiono za ponad 5 mln zł, a rezerwa celowa na ich zakup miała zostać uruchomiona z przeznaczeniem na wydatki związane z organizacją Światowych Dni Młodzieży. Auta odebrano od producenta jednak dopiero ok. pół roku po zakończeniu imprezy.


Jak podkreśliła "Rz", taki manewr może być uznany za złamanie dyscypliny finansów publicznych. Resort finansów ani BOR nie odniosły się jeszcze do tych informacji.

 

 

Błaszczak: nie mam wiedzy na ten temat

 

- Wszystko jest w ręku prokuratury. Ja nie mam wiedzy na ten temat. Prokuratura prowadzi postępowanie, prowadzi śledztwo w tej sprawie, więc jedynym wiarygodnym źródłem informacji jest prokuratura. Wszyscy przedstawiają teorie. Świetnie, to pouczające, ale tym zajmuje się prokuratura i ona jedynie jest wiarygodna - powiedział w "Sygnałach Dnia" w radiowej Jedynce minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak, któremu podlega BOR.

 

Prokuratura nie komentuje

 

Prokuratura Okręgowa w Krakowie, prowadząca śledztwo w sprawie wypadku z udziałem premier Beaty Szydło, nie będzie komentowała doniesień medialnych dotyczących czynności dowodowych oraz czynionych na ich podstawie ustaleń - poinformowano we wtorek w komunikacie.

 

Jak podano w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej prokuratury, wszelkie dane pozyskane przez biegłych są obecnie przedmiotem opiniowania. Podano również, że podstawą kompleksowej opinii rekonstrukcyjnej będzie m.in. to, co wynika z analizy danych rejestratorów pojazdów kolumny rządowej, zapisów monitoringów, a także z zeznań świadków i wyjaśnień podejrzanego.

 

rp.pl, Polskie Radio, PAP