Śledczy przypuszczają, że coś musiało wystraszyć kłusowników, ponieważ nie odcięli oni drugiego rogu zwierzęcia, a jedynie większy, 20-centymetrowy, którego wartość szacuje się na około 150 tys. zł.

 

Śmierci uniknęły natomiast dwa inne nosorożce mieszkające w ogrodzie w Thoiry - 36-etnia Gracie i 5-letni Bruno.

 

Ważący cztery tony Vince urodził się w Holandii, a do Thoiry trafił w marcu 2015 roku.

 

Róg nosorożca osiąga na czarnym rynku zawrotne ceny (nawet 240 tys. zł za kilogram), zwłaszcza w Chinach i Wietnamie, gdzie uważany jest za cudowny specyfik leczący prawie wszystko - od raka po problemy z erekcją. To sprawia, że każdego miesiąca kłusownicy zabijają około stu tych zwierząt żyjących na wolności, a populacja nosorożców ciągle maleje.

 

W zeszłym roku Francja zakazała handlu kością słoniową i rogami nosorożców.

 

"Polowanie" na kłusowników

 

Z kłusownikami postanowił ostro walczyć indyjski Park Narodowy Kaziranga, w którym żyją dwie trzecie światowej populacji nosorożców z jednym rogiem. Pracownicy parku… strzelają do tych, którzy chcieliby upolować nosorożca. W ten sposób każdego miesiąca giną średnio dwie osoby. Ze statystyk wynika, że w 2015 r. zabito więcej kłusowników (22) niż nosorożców (18) - poinformowało BBC News.

 

- Instrukcje są takie, że kiedy tylko widzisz kłusowników albo myśliwych, masz odpalić broń i na nich zapolować - wyjaśnił jeden z parkowych strażników w rozmowie z reporterem BBC. - Kiedy widzisz kłusownika lub jakichkolwiek ludzi kręcących się w nocy, masz przykazane, żeby ich zastrzelić - dodał.

 

BBC News