"Pionek w grze Kaczyńskiego", "Próba kompromisu", "Decyzja logiczna". Politycy o Saryusz-Wolskim

Polska
"Pionek w grze Kaczyńskiego", "Próba kompromisu", "Decyzja logiczna". Politycy o Saryusz-Wolskim
PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ

Sytuacja jest fatalna, obniżająca reputacje Polski absolutnie do zera; Saryusz-Wolski to pionek w grze Jarosława Kaczyńskiego. Wystawienie kandydatury, która nie ma żadnych szans jest działaniem na osłabienie i UE i Polski - uważa wiceszef PO Tomasz Siemoniak. Gdyby Tusk zaangażował się w forsowanie kandydatury Saryusz-Wolskiego, miałby on duże szanse - ocenił z kolei Zbigniew Ziobro.

W sobotę komitet polityczny PiS podjął uchwałę zobowiązującą premier Beatę Szydło do sprzeciwienia się kandydaturze b. premiera Donalda Tuska, ubiegającego się o reelekcję na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Nieco później MSZ poinformowało, że kandydatem polskiego rządu na to stanowisko jest Saryusz-Wolski, który od 2004 r. był europosłem PO. Część posłów PO zgodę Saryusz-Wolskiego na kandydowanie oceniła jako zdradę; zarząd PO na wniosek przewodniczącego partii Grzegorza Schetyny zdecydował o wykluczeniu go z partii.

 

PO dziękuje rządzącej partii

 

Ziobro, który był w poniedziałek gościem TVP podkreślił, że scenariusz mógł być inny gdyby PO podeszła do propozycji rządu jako próby kompromisu. - Można byłoby sobie wyobrazić zupełnie inny scenariusz, że PO dziękuje rządzącej partii i większości parlamentarnej PiS, że zaproponowała, by kandydatem na szefa Rady Europejskiej był przedstawiciel tejże partii z PO, który ma opinie nie tyle polityka, ale ogromnie doświadczonego eksperta od strony spraw europejskich; który pracował w różnych rządach, z różnymi koalicjami i zna każdy zakamarek PE - powiedział.

 

"Donald Tusk mógłby od niego jeszcze długo się uczyć"

 

Dodał, że "nikt, nawet dzisiaj atakujący go, nie odmawia Saryusz-Wolskiemu wysokiej kwalifikacji w obszarze spraw europejskich". - Co więcej, mógł być pewnym kompromisem. Dlaczego? Dlatego, że zawsze, funkcjonując nawet w PO, potrafił wyjść poza partyjne stanowisko i eksponował w swoich działaniach interes Polski, interes państwa polskiego - przekonywał.

 

Ziobro zaznaczył, że Saryusz-Wolski potrafił być krytyczny także wobec Tuska. - Jeśli zestawić europejskie doświadczenia i osiągnięcia Jacka Saryusz-Wolskiego i Donalda Tuska, to Donald Tusk mógłby od niego jeszcze długo się uczyć - powiedział minister.

 

Pytany, czy kandydatura Saryusz-Wolskiego ma szansę, powiedział, że "gdyby Donald Tusk wyszedł poza swoje egoistyczne interesy i zechciał myśleć w kategoriach Polski" - to tak. - Zrozumiałby, że jego formacja przegrała wybory, jest znakomity kandydat, który jest zresztą jego kolegą z partii politycznej i na pewno człowiekiem o ogromnej wiedzy. Gdyby on, Donald Tusk, łącznie z całą polską opozycją, zaangażowali się w forsowanie Jacka Saryusz-Wolskiego, jestem przekonany, że on miałby bardzo duże szanse zostać szefem RE - powiedział.

 

Odnosząc się do samej propozycji Saryusz-Wolskiego powiedział, że zasadą jest, "iż to państwa wyłaniają kandydata na szefa RE". - I byłaby sytuacja bez precedensu, gdyby okazało się, że to opozycyjny klub parlamentarny w jakimś państwie wyznacza kandydata na nie. Państwa reprezentowane są przez rząd i rząd wyszedł naprzeciw opozycji. Nie zgłosił przedstawiciela z własnego środowiska, a mógł to zrobić, i zaproponował człowieka o ogromnym doświadczeniu, który jest związany i jest ceniony przez bardzo, bardzo różne środowiska polityczne - powiedział Ziobro.

 

Siemoniak: kariera Jacka Saryusz-Wolskiego pod znakiem zapytania

 

Innego zdania jest wiceszef PO Tomasz Siemoniak jak ocenił w poniedziałek w radiu TOK FM, że Polska "długo będzie ponosiła konsekwencje takiego fatalnego sposobu działania, który został w tej sprawie wybrany".

 

Jak podkreślił wystawienie kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego na szefa Rady Europejskiej - "kandydatury, która nie ma żadnych szans - jest działaniem na osłabienie i Unii Europejskiej i Polski w Unii Europejskiej".

 

Według polityka PO obecna sytuacja stawia pod znakiem zapytania dotychczasową karierę Jacka Saryusz-Wolskiego. "Nie wiem po co mu taka sytuacja. Jeśli chciał odejść z Platformy mógł to zrobić jak Kazimierz Michał Ujazdowski odchodził z PiS-u - z klasą i bez żadnych wątpliwości. Tutaj zaplątał się w taką grę, która tak naprawdę pod wielkim znakiem zapytania stawia całą jego dotychczasową karierę" - zaznaczył Siemoniak.

 

Zaprzeczył jednocześnie zarzutom by Platforma wynosiła polskie sprawy na arenę międzynarodową.

 

- Nie przyjmujemy takiego argumentu, one się same wynoszą, to jest działanie PiS-u od bardzo wielu miesięcy. Unia Europejska, do której wstąpiliśmy ma swoje procedury i różne instytucje mogą z nich korzystać - zaznaczył polityk.

 

Nazywanie Tuska "niemieckim kandydatem" jest "haniebne"

 

Wiceszef PO stwierdził, że nazywanie Donalda Tuska "niemieckim kandydatem" jest "haniebne". Jak zauważył Tusk "mocno się dystansował od Angeli Merkel w sprawach uchodźców i spotkała go spora krytyka niemieckich mediów w związku z tym". "To zaprzecza tezie o jakiejś jego bliskości z Niemcami, czegoś takiego nie było" - powiedział Siemoniak.

 

Podkreślił, że Donald Tusk przez całą swoją dotychczasową kadencję był bardzo powściągliwy w sprawach polskich. "Prześledziłem wszystkie wypowiedzi Donalda Tuska w tej sprawie, nawet ta najdalej idąca, ta we Wrocławiu 17 grudnia ub.r., gdzie nie przyjechał popierać protestu Sejmowego, tylko przyjechał na dawno zaplanowane zakończenie Europejskiego Roku Kultury we Wrocławiu, nie przekraczała takiej granicy jakiej nie powinien przekroczyć przewodniczący Rady Europejskiej" - ocenił polityk Platformy.

 

Na pytanie, jakie sukcesy odniósł Donald Tusk w trakcie swojego urzędowania na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej Siemoniak odparł, że osoba Tuska gwarantuje niedopuszczenie do powstania Europy "dwóch prędkości".

 

Tusk "ma autorytet w różnych sprawach"

 

- Jego osoba gwarantuje Polsce to, że nie dojdzie do rozpadu UE na Unię różnych prędkości. Póki Polak jest przewodniczącym Rady gwarantuje to, że wschodnia Europa, środkowa Europa nie odpadną od tej twardej Unii - podkreślił Siemoniak.

 

Jak zaznaczył przewodnictwo Donalda Tuska to jest inna jakość, niż poprzedniego szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya.

 

- Jest to przewodnictwo, które wytycza pewien kierunek, ma autorytet w różnych sprawach, mogę to jeszcze z czasów swojego ministrowania powiedzieć jaką zmianą jakościową w Unii było to, że Tusk został przewodniczącym Rady, po jednak takim wycofanym van Rompuy-u - podkreślił polityk.

 

- Tusk właściwie nie ma realnego kontrkandydata, bo popiera go najwyraźniej 27 państw na 28. Wydaje mi się, że ta akcja PiS-u wzmacnia Tuska, bo wszyscy widzą, że to jest prywatna wojna i nie chodzi o nic innego. Tusk był bardzo dobrze ocenianym premierem i jest dobrze ocenianym przewodniczącym Rady - powiedział Siemoniak.

 

"Ruchy świadczące o ignorowaniu stanowiska polskiego rządu"

 

Decyzja rządu ws. kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego na szefa Rady Europejskiej jest logiczna i konsekwentna - powiedział w poniedziałek prezydencki minister Krzysztof Szczerski. Według niego Donald Tusk wykonywał ruchy świadczące o ignorowaniu stanowiska polskiego rządu - i ma nadzieję, że przeforsuje swoją kandydaturę bez Polski lub wbrew Polsce - podkreślił prezydencki minister.

 

Jak dodał ma na myśli m.in. "bardzo aktywne uczestnictwo Tuska w polityce wewnętrznej Polski", "przekraczanie granic dopuszczalnych dla przewodniczącego Rady Europejskiej, jeśli chodzi o politykę wewnętrzną jednego z państw członkowskich".

 

Minister podkreślił, że płynące ze strony polskich władz sygnały na początku były "bardzo delikatne, spokojne, sugerujące problem".

 

Zadaniem prezydenta jest wiedzieć o wszystkim

 

 

Pytany, czy rząd informował prezydenta Andrzeja Dudę o swoich planach i czy Duda brał udział w podejmowaniu decyzji dotyczącej zgłoszenia kandydatury Saryusz-Wolskiego, Szczerski odparł: - Zadaniem prezydenta jest wiedzieć o wszystkim, co dzieje się ważnego w polskiej polityce, a obowiązkiem rządu jest informowanie prezydenta o tego typu decyzjach. I rząd, i prezydent w tym zakresie swoje role wypełnili.

 

 

 

Zaznaczył, że procesem negocjacji zarządza Rada Ministrów. - Jeśli rząd zwróci się do prezydenta, by osobiście tę kandydaturę wspierał, to wtedy prezydent pewnie rozważy taki wniosek rządu. (...) Kancelaria Prezydenta obecnie aktywnej roli tutaj nie odgrywa - dodał minister.

 

 

 

Jak zaznaczył, moment, gdy kandydatura Saryusz-Wolskiego ma charakter formalny, jest punktem startu, jeśli chodzi o budowanie dla niego poparcia.

 

- Wszystko zależy teraz od tego, jaką pracę będzie wykonywał teraz polski rząd i polska dyplomacja" - powiedział Szczerski. "Jest rzeczą zupełnie inną, gdy dyskusje dotyczą popierania przedłużenia kadencji Donalda Tuska, a wyboru między dwoma osobami. Nie wiadomo też, czy nie będzie innych kandydatur. (...) W nowej sytuacji wszystko zaczyna się od nowa - powiedział Szczerski.

 

PAP

az/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze