- Centrum powstało, Centrum będzie działało, Centrum będzie wskazywało nowe kierunki działania służb specjalnych w naszym regionie i dzięki śmiałym, odważnym decyzjom ministerstwa obrony możemy poszczycić się takim ośrodkiem na arenie międzynarodowej - mówił szef SKW. Podkreślał "kluczową rolę ministra obrony narodowej". - To dzięki jego decyzji z grudnia 2015 roku jesteśmy w tym miejscu - dodał.

 

"Powstało w rekordowo krótkim czasie"

 

Pełnomocnik MON ds. CEK NATO Mariusz Marasek powiedział, że w październiku 2016 komitet sterujący - przedstawiciele ministrów obrony wszystkich zaangażowanych państw - zatwierdził budżet, strukturę, i plan pracy; i wtedy Centrum stało się instytucją międzynarodową, "a nie wcześniej, jak sugerowały niektóre media". Jak mówił Marasek, komisja akredytatorów przyjrzała się systemom bezpieczeństwa, stanowiskom pracy, bezpieczeństwu informacji i wystawiła pozytywną opinię. CEK NATO uzyskało akredytację NATO 22 lutego.

 

Marasek podkreślał, że instytucja powstała w rekordowo krótkim czasie w porównaniu z innymi centrami eksperckimi sojuszu. CEK NATO to 24. tego typu ośrodek w Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego, a drugi w Polsce - obok Centrum Eksperckiego Policji Wojskowej w Bydgoszczy. Bydgoski ośrodek powstawał sześć lat; a podobny we Włoszech blisko osiem lat.

 

Jak mówił Marasek, budynek przy ul. Chałubińskiego w Warszawie, w którym mieściła się tymczasowa siedziba CEK NATO, nie spełniał wymogów technicznych, stawianych przy certyfikacji, m.in. nie pozwalał na bezpieczną łączność niejawną. Nowa siedziba Centrum w Krakowie - mówił Marasek - zapewnia bezpieczeństwo przetwarzania informacji.

 

"Nie wiemy, czy funkcjonariusze inspirowali posłów PO"

 

Pytany o wyniki zapowiedzianego w grudniu 2015 audytu Marasek powiedział: "Właściwie nie znaleźliśmy w czasie audytu żadnych dokumentów konstytuujących to Centrum, nie wiem, co moi poprzednicy robili". Dodał, że audyt potwierdził, iż Centrum nie spełniało wymogów bezpieczeństwa informacji.

 

Bączek powiedział, że SKW skierowała trzy zawiadomienia do prokuratury dotyczące m. in. materiałów niejawnych i zachowania funkcjonariuszy oddelegowanych do Centrum". Doprecyzował, że chodzi o odnalezienie dokumentów niejawnych znajdujących się w pokojach zajmowanych przez osoby wtedy delegowane do Centrum. Jak powiedział, osoby te nie powinny były dysponować dokumentacją, która "została wyniesiona ze Służby Kontrwywiadu Wojskowego i jakoś tam się znalazła". Zarzuty postawiono dwóm osobom.

 

Inne zawiadomienie złożono w sprawie interpelacji, których projekty znaleziono w CEK i które "w tym samym czasie zostały złożone przez posłów PO". - Nie wiemy, czy to funkcjonariusze, którzy byli oddelegowani do Centrum, wpływali w jakiś sposób, inspirowali posłów Platformy czy też posłowie Platformy wykorzystywali bez wiedzy kierownictwa funkcjonariuszy oddelegowanych w tamtym czasie do Centrum - powiedział Bączek. Zaznaczył, że funkcjonariusze podlegają szefowi SKW i jeżeli "były jakieś konsultacje pomiędzy posłami PO a tymi funkcjonariuszami, to ci funkcjonariusze powinni złożyć stosowny raport szefowi służby, a nic takiego nie było".

 

Prowadzą specjalistyczne szkolenia

 

Trzecie zawiadomienie dotyczyło ujawnienia w artykule prasowym informacji przez funkcjonariusza.

 

Zadaniem Centrum jest udział w opracowywaniu doktryn kontrwywiadowczych NATO, prowadzenie specjalistycznych kursów i szkoleń, wspieranie procesów oraz analizowanie wniosków i oświadczeń z dotychczasowych operacji.

 

Porozumienie o utworzeniu natowskiego Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu (NATO Counter Intelligence Centre Of Exellence, NATO CI COE) zostało podpisane we wrześniu 2015 r. w siedzibie sojuszniczego dowództwa ds. transformacji (ACT) w amerykańskim Norfolk. Kwatera główna centrum ma się znajdować w Krakowie, część obiektów ulokowano na Słowacji, by wykorzystać tamtejszy ośrodek poligonowy. Poza Polską i Słowacją, które zostały państwami ramowymi, w powołanie Centrum włączyły się Chorwacja, Czechy, Litwa, Niemcy, Rumunia, Słowenia, Węgry i Włochy. Polska jest zaangażowana w prace 13 centrów eksperckich NATO, dla dwóch - w Bydgoszczy i w Krakowie - jest krajem ramowym. Wśród żołnierzy i funkcjonariuszy CEK najwięcej jest Polaków, na drugim miejscu Słowacy; konkretne liczby są niejawne.

 

"To nic nadzwyczajnego", że Misiewicz wkroczył do CEK NATO

 

18 grudnia 2015 r. w nocy MON zmieniło kierownictwo Centrum tworzonego wraz ze Słowakami CEK NATO, do którego wkroczył Bartłomiej Misiewicz - ówczesny pełnomocnik MON ds. CEK NATO - z oficerami SKW i żandarmami. Premier Beata Szydło oceniła wówczas, że to nic nadzwyczajnego. Opozycja mówiła o skandalu i utracie wiarygodności w NATO, sam sojusz uznał, że to sprawa polskich władz, bo centrum nie ma jeszcze akredytacji przy NATO.

 

Od stycznia 2016 r. trwa śledztwo m. in. w sprawie ujawnienia informacji niejawnych przez funkcjonariuszy oddelegowanych z SKW do CEK NATO. Zawiadomienia złożyli Misiewicz i Bączek.

 

Zawiadomienia do prokuratury w sprawie złamania prawa podczas wejścia do CEK NATO złożyli także odwołany przez MON szef powstającego CEK NATO płk Krzysztof Dusza i były szefem SKW gen. rez. Piotr Pytel.

 

1 marca MON poinformowało, że sąd uznał, że asysta żandarmów przy wejściu do CEK MON była legalna i nie oznaczała przekroczenia uprawnień.

 

PAP