Kanclerz Austrii chce zakazać Turkom kampanii wyborczej w UE

Świat
Kanclerz Austrii chce zakazać Turkom kampanii wyborczej w UE
PAP/EPA/SEBASTIAN WIDMANN

Kanclerz Austrii Christian Kern powiedział w niedzielę w wywiadzie dla gazety "Welt am Sonntag", że kraje UE powinny wspólnie zakazać politykom tureckim organizowania w Europie wieców przed referendum w sprawie utworzenia w Turcji systemu prezydenckiego.

- Wprowadzenie systemu prezydenckiego oznaczałoby dalsze osłabienie państwa prawa w Turcji, ograniczenie trójpodziału władz oraz naruszenie wartości UE. Wspólne stanowisko UE, zmierzające do zakazu takich wyborczych mityngów, miałoby sens. Pozwoliłoby to na uniknięcie sytuacji, gdy pojedyncze kraje, jak Niemcy, które zakazują takich występów, stają się celem nacisków ze strony Turcji - powiedział Kern.

 

Odnosząc się do sytuacji wewnętrznej w Turcji, Kern powiedział, że w kwestii naruszania praworządności Ankara "już dawno temu przekroczyła Rubikon". - Oczekujemy, że Turcja chociażby w minimalnym stopniu będzie przestrzegać praworządności - dodał kanclerz Austrii. Jego zdaniem UE powinna "nie tylko zawiesić, lecz wręcz zakończyć" negocjacje akcesyjne z Turcją. Bruksela powinna ponadto wycofać przeznaczone dla Turcji fundusze w wysokości 4,5 mld euro, które miały być wypłacone jako pomoc w przygotowaniach do integracji.

 

Chcą oddać władzę w ręce prezydenta

 

Na pytanie "Welt am Sonntag", czy Austria wyrazi zgodę na przyjęcie Turcji do UE, Kern odpowiedział krótko: "nie".

 

Referendum konstytucyjne w Turcji odbędzie się 16 kwietnia. Reforma zakłada m.in., że prezydent będzie jednocześnie szefem państwa i rządu, będzie mógł sprawować władzę za pomocą dekretów, a także rozwiązać parlament. Wzrośnie także jego wpływ na wymiar sprawiedliwości. 1,4 mln Turków mieszkających w Niemczech jest uprawnionych do udziału w referendum. Politycy tureccy zabiegają o ich poparcie dla zmiany systemu z parlamentarnego na prezydencki.

 

W tym tygodniu doszło do gwałtownego zaostrzenia sporu między Berlinem a Ankarą. Władze miasta Gaggenau w Badenii-Wirtembergii odmówiły w czwartek ze względów bezpieczeństwa zgody na udział tureckiego ministra sprawiedliwości Bekira Bozdaga w wiecu przedreferendalnym w miejskiej hali.

 

"Odpowiemy wszystkimi dostępnymi środkami"

 

Ta decyzja wywołała falę oburzenia w Turcji. Rzecznik prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana nazwał decyzję niemieckiego samorządu "skandalem". Do MSZ w Ankarze został wezwany niemiecki ambasador Martin Erdmann. Szef MSZ Turcji Mevlut Cavusoglu zagroził Berlinowi konsekwencjami. - Jeżeli chcecie z nami współpracować, musicie się nauczyć, jak należy się wobec nas zachowywać - powiedział szef tureckiej dyplomacji cytowany przez agencję dpa. W przeciwnym razie Turcja "odpowie bez zwłoki wszystkimi dostępnymi środkami" - zaznaczył. Dodał, że jego kraj "nie da się zastraszyć". - Turcja nie jest wam (Niemcom) podporządkowana. Nie jesteście szefem Turcji. Nie jesteście pierwszą klasą, a Turcy drugą klasą - powiedział Cavusoglu.

 

W sobotę doszło do rozmowy telefonicznej premiera Turcji Binaliego Yildirima z kanclerz Angelą Merkel. Strona turecka uznała rozmowę za "produktywną".

 

Wieczorem w wiecu wyborczym w Kolonii weźmie udział turecki minister gospodarki Nihat Zeybekci. Spotkanie odbędzie się w jedynym z kolońskich hoteli. Na dwa inne spotkania na terenie Kolonii niemiecka policja nie wyraziła zgody. Turecki polityk planuje też wystąpienie w Leverkusen.

 

PAP

pam/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze