W Tatrach w nocy wiatr osiągał prędkość w ponad 150 km na godz., a w Zakopanem wiało z prędkością 100 km na godz. W nocy policja zamknęła drogę prowadzącą z ronda pod Kuźnicami w kierunku Cyrhli w Zakopanem.

 

Najtrudniejsze usuwanie zwalonych drzew 

 

- W ciągu nocy mieliśmy 44 interwencje związane z drzewami powalonymi na drogi oraz elementami ogrodzeń i reklam, które blokowały przejazdy, 5 interwencji związanych z zerwanymi pokryciami dachowymi oraz zgłoszenie związane z pożarem traw, który powstał po zerwaniu linii niskiego napięcia - powiedział w rozmowie z Polsat News dowódca jednostki ratowniczo-gaśniczej mł. bryg. Adam Romanowski ze straży pożarnej w Zakopanem.

 

Strażak przyznał, że najtrudniejszą akcją było usuwanie zwalonych drzew, które unieruchomiły na drodze pięć samochodów, w których znajdowało się w sumie 29 osób. Musiały one czekać do 4 rano, by pojechać dalej. W tej akcji brało udział 14 zastępów straży pożarnej.

 

Trwa usuwanie zniszczeń i szacowanie strat

 

Rano halny uspokoił się, a sytuacja została opanowana, choć, jak mówił Romanowski, strażacy spodziewają się jeszcze pojedynczych zgłoszeń, zwłaszcza tych dotyczących powalonych drzew.

 

Jako ostatnia nieprzejezdna była ul. Tuwima, na którą także spadło drzewo.

 

Służby rozpoczęły szacowanie strat spowodowanych przez halny. - Najgorzej było w rejonie od Cyrli do Wierch Porońca. Tutaj mieliśmy setki powalonych drzew. Były również osoby uwięzione na drodze. W jednym rpzypadku było to 18 osób, a w drugim 6. Na szczęście nikomu nic się nie stało - powiedział brygadier Stanisław Galica z zakopiańskiej Państwowej Straży Pożarnej.

 

 

Polsat News, PAP