Po wypadku samochodu z premier Szydło, polityk w trybie ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora zwrócił się do p.o. szefa BOR Tomasza Kędzierskiego o udzielenie odpowiedzi na 11 pytań ws. wypadku. Dostał odpowiedzi na 10 z nich.

 

Jedna odpowiedź objęta tajemnicą

 

- W jednym przypadku BOR zasłoniło się tajemnicą postępowania. Kluczowe było jednak pytanie trzecie: czy komputery pokładowe zarejestrowały prędkość pojazdów BOR oraz inne parametry związane z ich przejazdem - zaznaczył Brejza.

 

Odpowiedź umieścił na Twitterze. Wynika z niej, że "samochody BOR nie zarejestrowały prędkości oraz innych parametrów związanych z ich przejazdem".

 

 

Zdaniem Brejzy to niemożliwe, aby tak nowoczesne auta nie zbierały takich danych.

 

- Konsultowałem to ze specjalistami odnośnie mechaniki i komputeryzacji pojazdów. Z moich informacji wynika, że takie dane były rejestrowane i oczywistym jest, że tuż po wypadku należało je zgrać na potrzeby śledztwa. Tymczasem, według mojej wiedzy, te samochody są od miesiąca użytkowane. Robią setki, tysiące kilometrów. Stawiam tezę, że pozwolono na to celowo, by te dane się nadpisały - powiedział nam Brejza.

 

Brejza dodał, że "BOR nie ma sprzętu, aby samemu zgrać takie dane i musi korzystać z pomocy profesjonalnych serwisów".

 

"Nie chcę wchodzić w szczegóły"

 

Zapytaliśmy, czy poseł PO sądzi, że komputery pokładowe zbierają tak szczegółowe informacje, by można było dokładnie ustalić, z jaką prędkością jechały w momencie wypadku. Wiadomo, że kolumna nie jechała ze stałą prędkością, a nawet, że chwilę przed wypadkiem zdecydowanie zwolniła, żeby przejechać przez rondo.

 

- Nie chcę wchodzić w szczegóły. Z informacji, które posiadam wynika, że można było tę prędkość ustalić - odpowiedział Brejza.

 

Być może to, czego nie wie BOR, uda się ustalić prowadzącej postępowanie ws. wypadku Prokuraturze Okręgowej w Krakowie, dysponującej rozbitym audi, którym podróżowała premier Beata Szydło.

 

Audi kosztowało ponad 2,5 mln zł

 

BOR odpisało Brejzie, że rozbita limuzyna kosztowała ponad 2,5 mln zł i była w dyspozycji Biura od 7 grudnia 2016 r., czyli dwa miesiące przed wypadkiem.

 

Do wypadku kolumny rządowej w Oświęcimiu doszło 10 lutego. 

polsatnews.pl