"Wiedomosti" i "Nowaja Gazieta" wskazują, że opublikowanie przez założoną przez Nawalnego Fundację Walki z Korupcją (FBK) materiałów z zarzutami wobec premiera rodzi pytania o to, kto jest ich zleceniodawcą.

 

"Zainteresowanymi mogą być nie tylko osoby z >>wież<< (kremlowskich, tj. elit rządzących – red.), ale i ludzie spoza nich, wiele osób jest premierowi nieżyczliwych" - uważa politolog Konstantin Kałaczew, cytowany przez "Wiedomosti". Zdaniem innego eksperta, Michaiła Winogradowa, przypuszczenia, że kampania przeciw Miedwiediewowi jest efektem zamówienia, wzmacniają Nawalnego.

 

"Śledztwo Nawalnego podkreśla fakt, który nie jest oczywisty: Dmitrij Miedwiediew jest faktycznie drugim człowiekiem w państwie. (...) Sformował własny krąg i zasilające go strumienie finansowe" - ocenia materiały FBK "Nowaja Gazieta". Przypomina ona, że Nawalny zadeklarował chęć startu w wyborach prezydenckich w Rosji w przyszłym roku; jej zdaniem opozycjonista "pozostaje w grze i pozostanie w niej nawet w tym wypadku, jeśli nie zostanie dopuszczony do oficjalnego udziału w procedurach wyborczych".

 

"Miedwiediew kandydatem oczywistym"


Miedwiediew - kontynuuje gazeta - w przyszłej kampanii odegra znaczną rolę. "W hipotetycznej sytuacji, w której urzędujący prezydent (Władimir Putin) podejmuje decyzję, by nie ubiegać się o nową kadencję, Miedwiediew staje się kandydatem nie po prostu oczywistym, ale i bezalternatywnym" - zauważa niezależne wydanie.

 

Treść materiałów opublikowanych przez Nawalnego omówiły dotąd media niezależne i opozycyjne. Jeszcze w czwartek rzeczniczka premiera Natalia Timakowa powiedziała, że materiały te "mają charakter wybitnie przedwyborczy". "Nie ma sensu komentowanie ataków propagandowych osoby, która jest w opozycji, została skazana wyrokiem sądowym i zadeklarowała, że już prowadzi jakąś kampanię wyborczą i walczy z władzą" - dodała rzeczniczka.

 

Trzy rezydencje


Materiał śledczy FBK dotyczy wartych miliony dolarów nieruchomości i winnic w Rosji i Toskanii. Fundacja Nawalnego twierdzi, że Miedwiediew jest posiadaczem tego majątku dysponując nim poprzez sieć fundacji kierowanych przez osoby, z którymi premier studiował na wydziale prawa Leningradzkiego Uniwersytetu Państwowego. FBK wymienia nazwiska Ilji Jelisiejewa i Aleksieja Czetwiertkowa.

 

Trzy posiadłości, o których pisze FBK, to rezydencje z prywatnymi przystaniami, wyciągami narciarskimi i lądowiskami dla śmigłowców. Mowa jest również o XVIII-wiecznej willi w Petersburgu z windą dla samochodów i dwóch jachtach morskich wartych 16 mln dolarów. FBK przyznaje, że "jest prawie niemożliwe znalezienie prawdziwego właściciela aktywów, dlatego że - jako zapisane na fundacje charytatywne - w istocie nie należą one do nikogo".

 

"Oczywista propaganda polityczna"


FBK powołując się na dane z Rosrejestru (katastru) twierdzi, że jedna z owych fundacji, Socgosprojekt, otrzymała wartą 5 mld rubli (85 mln dolarów) posiadłość pod Moskwą od osoby o nazwisku Aliszer Burchanowicz Usmanow. Takie same nazwisko nosi jeden z najbogatszych Rosjan Aliszer Usmanow, oligarcha zbliżony do Kremla. Darczyńcami innych fundacji są - według FBK - akcjonariusze koncernu gazowego Nowatek - Leonid Michelson i Leonid Simanowski. Według magazynu "Forbes" Michelson zajmuje pierwsze miejsce na liście najbogatszych w Rosji.

 

Jak informują rosyjskie media, Jelisiejew, kolega Miedwiediewa ze studiów, przewodniczy radom nadzorczym czterech fundacji: Fundacji Dar, Fundacji Wsparcia Socjalnych Projektów Państwowych (Socgosprojekt), Fundacji Wsparcia Dyscyplin Zimowych Olimpijskich Dyscyplin Sportowych, Fundacji Inicjatyw Socjalno-Kulturalnych.

 

Funkcję prezesa tej ostatniej fundacji od momentu jej powołania w 2008 roku piastuje małżonka premiera, Swietłana Miedwiediewa. "Wiedomosti" zacytowały w czwartek oświadczenie Jelisiejewa, w którym zaprzeczył on, by kierowane przez niego niekomercyjne struktury miały związek z Miedwiediewem. "Niedawne wrzutki informacyjne są przykładem oczywistej propagandy politycznej i nie są oparte na żadnych realnych podstawach" - oświadczył Jelisiejew.

 

PAP