Jak podała w czwartek Prokuratura Krajowa, w piśmie do prokuratorów regionalnych Hernand napisał, że prokuratorzy mają obowiązek ustalenia, czy w poszczególnych sądach toczą się postępowania dotyczące naruszenia dóbr osobistych określonych osób poprzez użycie sformułowania "polski obóz koncentracyjny". W przypadku ustalenia, że takie postępowanie toczy się przed danym sądem, prokuratorzy mają obowiązek zgłosić w nim swój udział.

 

Zgodnie z Kodeksem postępowania cywilnego prokurator może wziąć udział w każdym toczącym się już postępowaniu, jeżeli według jego oceny wymaga tego "ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego". Prokurator może wstąpić do postępowania w każdym jego stadium. Nie jest związany z żadną ze stron procesu. Może składać oświadczenia i zgłaszać wnioski; doręczane są mu pisma procesowe, zawiadomienia o terminach i orzeczenia.

 

"Godność i tożsamość narodowa"

 

W swoim piśmie Hernand zwrócił uwagę na wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z grudnia 2016 r. Karol Tendera, który był więziony w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz, pozwał niemiecką telewizję ZDF za użycie sformułowania "polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz". SA uznał za zasadne jego roszczenia i nakazał telewizji przeproszenie powoda na portalu internetowym. Do tej sprawy przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich.

 

Jak wskazał SA, godność i tożsamość narodowa mieszczą się w katalogu dóbr osobistych, a w sprawie tej dodatkowo spełniono wymóg indywidualizacji - powód przebywał w obozie Auschwitz i określenie to musiało go urazić. "Nie każdy Polak może czuć się obrażony, ale powód może, bo przez nie z ofiary staje się sprawcą" - podkreślił SA.

 

Strona powodowa oceniła, że wyrok SA nie został właściwie wykonany, bo przeprosiny nie ukazały się na głównej stronie portalu internetowego, lecz jedynie opublikowano tam odnośnik z logo ZDF i tytułem "Przeprosiny Karola Tendery".

 

Nawet do 3 lat więzienia

 

W lutym br. Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej Zbigniewa Osewskiego, który prawomocnie przegrał proces cywilny przeciw wydawcy "Die Welt" za użycie zwrotu "polski obóz" (do tego procesu przyłączyła się prokuratura, która poparła pozew). Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew, gdyż uznał, że nie spełniono tu zasady indywidualizacji naruszenia dóbr osobistych, bo inkryminowany zwrot nie dotyczył bezpośrednio powoda. W 2016 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał wyrok, podkreślając, że pozwany przeprosił, a dane powoda nie pojawiły się w spornych publikacjach.

 

Sejm pracuje nad projektem Ministerstwa Sprawiedliwości, wprowadzającym do prawa karnego nowe przestępstwo - publicznego i wbrew faktom przypisywania polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej lub inne zbrodnie przeciw ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - za co groziłaby grzywna lub do 3 lat więzienia. Taka sama kara groziłaby za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni". Nie byłoby przestępstwem popełnienie tych czynów "w ramach działalności artystycznej lub naukowej". MS chce ponadto umożliwić wytaczanie procesów cywilnych, m.in. przez IPN czy organizacje pozarządowe, za używanie słów typu "polski obóz".

 

PAP