- W historii naszej organizacji nie mieliśmy jeszcze do czynienia z tak dużą ilością wypadków na stokach narciarskich od początku ferii do ich zakończeń. To smutna statystyka, smutne liczby, które obrazują, co działo się na stokach narciarskich - powiedział Marasek.

 

W stosunku do ubiegłorocznych ferii ratownicy TOPR zanotowali wzrost wypadków narciarskich o ok. 30 proc. Jednocześnie wzrosła liczba narciarzy.

 

Najwięcej wypadków wydarzyło się 15 lutego

 

Tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni ferii, kiedy wypoczywali uczniowie m.in. z województwa mazowieckiego, doszło do prawie sześciuset wypadków narciarskich. Apogeum wypadkowe nastąpiło 15 lutego. W tym dniu na jednej ze stacji narciarskich doszło do ponad 50 wypadków, a w sumie w ciągu całego dnia - do ponad 100 wypadków na wszystkich podtatrzańskich stokach.

 

Ferie zimowe były wyjątkowo udane pod względem pogody. Niemal cały zimowy wypoczynek pod Tatrami był śnieżny, mroźny i słoneczny.

 

Od początku sezonu narciarskiego - a ten jeszcze się nie skończył - doszło do 2,1 tys. wypadków.

 

Najczęstszą przyczyną wypadków zderzenia z innymi narciarzami

 

Według ratowniczych statystyk, coraz częstszą przyczyną wypadków narciarskich są zderzenia z innymi narciarzami, które z reguły skutkują poważnymi obrażeniami. Paradoksalnie do największej liczby wypadków narciarskich dochodziło na najłatwiejszych trasach, oznaczonych kolorem niebieskim.

 

Najczęstszymi obrażeniami, jakich doznają narciarze i snowboardziści, są urazy stawów kolanowych, urazy stawów barkowych, a następnie urazy głowy, kręgosłupa i kości miednicy.

 

Ustawa o bezpieczeństwie na terenach narciarskich nakazuje dzieciom do ukończenia 16. roku życia używanie kasków podczas jazdy. Ratownicy obserwują, że niemal każdy użytkownik stoków, bez względu na wiek, stosuje kask ochronny.

 

PAP