Amerykańscy Żydzi zaniepokojeni wzrostem antysemityzmu

Świat
Amerykańscy Żydzi zaniepokojeni wzrostem antysemityzmu
pixabay/public domain

Przywódcy amerykańskich Żydów są poważnie zaniepokojeni wzrostem przejawów antysemityzmu w USA; w ciągu tygodnia zostały sprofanowane dwa cmentarze żydowskie, a w poniedziałek doszło do wielu fałszywych alarmów bombowych dotyczących instytucji żydowskich. Najpierw przed tygodniem sprofanowany został cmentarz w St. Louis w stanie Missouri, a w ubiegłą niedzielę w Filadelfii w stanie Pensylwania.

We wtorek przedstawiciele Jewish Community Centers of North America poinformowali, że w poniedziałek 21 organizacji, w tym osiem szkół religijnych, w dwunastu stanach głównie na południu i wschodzie kraju otrzymało telefoniczne pogróżki o podłożonych bombach. Wszędzie zarządzono alarm bombowy i ewakuację. Śledztwo w sprawie tych incydentów prowadzi FBI.

 

Pogróżki i akty wandalizmu na cmentarzach oraz przypadki malowania swastyk na ścianach akademików zamieszkiwanych przez studentów żydowskich mają miejsce po tym, gdy tylko w styczniu instytucje żydowskie otrzymały 60 pogróżek o podłożeniu materiałów wybuchowych.

 

"Prezydent Trump jest głęboko rozczarowany"

 

- Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Bezpieczeństwa Narodowego, Federalne Biuro Śledcze, Biały Dom wspólnie z Kongresem i z władzami lokalnymi muszą wystąpić - i to zdecydowanie - przeciw pladze antysemityzmu, która ma wpływ na skupiska (społeczności żydowskiej - red.) w całym kraju - oświadczył w poniedziałek dyrektor Jewish Community Centers (JCC) David Posner.

 

Antysemickie incydenty potępili prezydent Donald Trump i wiceprezydent Mike Pence. Pence, który urodził się w katolickiej rodzinie i w młodości był ministrantem, w ubiegłą środę odwiedził cmentarz żydowski w St. Louis, gdzie wcześniej przewrócono 170 macew.

 

- Prezydent Donald Trump jest nadal głęboko rozczarowany i zaniepokojony doniesieniami o kolejnych aktach wandalizmu - powiedział w poniedziałek rzecznik Białego Domu Sean Spicer.

 

David Harris, dyrektor wykonawczy American Jewish Committee, jednej z najstarszych organizacji żydowskich w USA, przypomina, że podobne przejawy antysemityzmu miały miejsce w Ameryce w niedawnej przeszłości.

 

"To nie jest tylko »żydowska sprawa«"

 

"Jednak o ile dawniej te incydenty były postrzegane jako odizolowane wybryki, obecnie mają one zasięg ogólnokrajowy" - napisał we wtorek Harris na swoim blogu publikowanym w lewicowym portalu The Huffington Post. "Antysemityzm to nie jest tylko »żydowska sprawa«"- przekonywał.

 

Antysemityzm "rozdziera tkankę naszego demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa. Jest wyzwaniem dla wzajemnego szacunku i współistnienia, które stanowi istotę amerykańskiego eksperymentu. Jeśli jedna grupa jest celem ataków, wszystkie grupy są zagrożone" - wskazał Harris.

 

Opinię Harrisa podzieliło dwoje amerykańskich działaczy muzułmańskich, palestyńskiego pochodzenia Linda Sarsour i mieszkający w Filadelfii Tarek El-Messidi. W reakcji na akty wandalizmu zaapelowali oni na Twitterze do muzułmanów o zebranie 20 tys. dolarów na naprawienie szkód na cmentarzach żydowskich. Cel ten został osiągnięty w ciągu trzech godzin. Do wtorku zgromadzono 136 tys. dolarów, z czego ok. dwie trzecie przekazali muzułmanie.

 

PAP

 

pam/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze