"Walczą z rządem, używając jako tarczy dzieci z Aleppo". Kempa w "Gościu Wydarzeń"

Polska

- Każdy, kto zna zasady związane z kulturą islamu, wie, że nawet jeżeli przyjmiemy tych kilkoro dzieci na leczenie, to one już nie mają prawa powrotu do swoich rodzin. One, przebywając wśród tzw. niewiernych, którymi dla nich jesteśmy, już nie będą tam przyjęte - oceniła minister Beata Kempa, szefowa kancelarii premiera, która była w poniedziałek "Gościem Wydarzeń".

- Wiemy także o tym, że pomagając tutaj kilkorgu dzieci, tam na miejscu jesteśmy w stanie za te same kwoty pomóc dużo większej ilości dzieci, a nawet osobom dorosłym - podkreśliła Kempa, pytana o list arcybiskupa warszawskiego kard. Kazimierza Nycza, który pisał na Wielki Post o "przyjęciu w Polsce kilkuset uchodźców potrzebujących pilnie leczenia, pomocy nadzwyczajnej, koniecznej do ich przeżycia".

 

"Skuteczna pomoc, a nie kilka spektakularnych przypadków"

 

Mówiąc o pomocy dotkniętym wojną Syryjczykom, zaznaczyła, że "na to grosza nie szczędzimy". - Mądra i roztropna pomoc, przede wszystkim pomoc skuteczna jest nam potrzebna, a nie kilka spektakularnych przypadków, które mają pokazać, że my właśnie pomagamy - powiedziała Kempa.

 

Podała przykład osób, które "walczą z polskim rządem, używając jako tarczy właśnie dzieci chorych, dzieci pokrzywdzonych już wojną raz w Aleppo". - Ja rozumiem w tej kwestii argumenty miłosierdzia - przekonywała, jednak zapowiedziała, że "w kwestii bezpieczeństwa rząd będzie bezkompromisowy".

 

- Jeśli mamy postępować tak, jak inne kraje UE, które w sposób bezkrytyczny otworzyły swoje granice i dzisiaj mają potężne problemy, m.in. z terroryzmem - my na to Polaków nie narazimy, dla nas najważniejsze jest w tej chwili bezpieczeństwo - zaznaczyła.

 

Niejasności wokół nowego sędziego TK

 

Okazało się też, że Beata Kempa nie pamięta nazwiska sędziego, na którego oddała swój głos w wyborach do Trybunału Konstytucyjnego, a także mylnie ma go za profesora.

 

- Jak się nazywa nowy, zaprzysiężony już przez prezydenta, członek Trybunału Konstytucyjnego? - zapytała Beata Lubecka.

 

- Oczywiście, że głosowałam, pan profesor Jędrejko, więc znamy pana profesora - odpowiedziała minister.

 

- Jędrejek - zwróciła uwagę dziennikarka.

 

- Jest pan profesor szefem katedry prawa cywilnego na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego - kontynuowała Kempa.

 

- Doktor habilitowany - poprawiła ponownie Lubecka.

 

Jak przekonywała jednak Beata Kempa, "awantury, które przede wszystkim wzniecała opozycja wokół Trybunału Konstytucyjnego, skończyły się". - Wreszcie nastąpiła cisza wokół Trybunału i mam nadzieję, że teraz prace będą szły w sposób należyty - dodała.

 

Szybko zaprzysiężony

 

Sejm wybrał Grzegorza Jędrejka na sędziego TK w piątek. Zajmie on miejsce sędziego Andrzeja Wróbla, któremu na początku lutego Zgromadzenie Ogólne Trybunału wygasiło mandat.

 

Jędrejek, dr hab. nauk prawnych, profesor UKSW w Warszawie, był kandydatem PiS na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Opozycja krytykowała pośpiech w procedowaniu nad kandydaturą Jędrejka na sędziego TK.

 

W poniedziałek prezydent Andrzej Duda przyjął ślubowanie Jędrejka na sędziego TK.

 

Polsat News

pam/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze