Niedzielny marsz Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce wzbudził protesty. Narodowcy uważają, że podziemiu walczącemu z komunistyczną władzą należy się hołd. Oponenci wskazują akcje, w których ucierpieli niewinni cywile.

 

Przy trasie marszu pikietowało kilkadziesiąt osób z ruchu Obywatele RP i Antify. Jak podkreślili, chcieli uczcić pamięć ofiar "Burego" i zaprotestować przeciw rosnącej fali nacjonalizmu w Polsce.

 

- Mówimy często o tym marszu jako o prowokacji. Prowokacja jest wtedy, gdy wchodzę w Marsz Niepodległości i nagle zaczynam obrzucać ludzi kamieniami, próbując zwalić winę na kogoś innego. W Hajnówce to było wtargnięcie w przestrzeń niezabliźnioną, przestrzeń niewysłuchanej pamięci historycznej, w którą nikt nie wsłuchał się przez 70 lat - ocenił Suszek.

 

- Wydaje mi się, że to pan ze znajomymi jednak tam bardziej wtargnął niż organizator, który jest mieszkańcem Hajnówki i korzystał ze swoich praw obywatelskich - odpowiedział Bosak, dodając, że na Podlasiu młodzi "ludzie odkrywają pamięć o Żołnierzach Wyklętych".  

 

W związku z tematem programu, który poprowadziła Agnieszka Gozdyra, na głównej stronie portalu polsatnews.pl zamieściliśmy sondę z pytaniem: "Czy żołnierze wyklęci to bohaterowie jednoznacznie pozytywni?".

 

Odpowiedzi: "TAK" udzieliło 59,7 proc. głosujących. "NIE" - 40,3 proc.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Tak czy Nie" można obejrzeć tutaj.

 

polsatnews.pl